Cover for UnSerious.pl
442
UnSerious.pl

UnSerious.pl

Szybkie książki i wielostronicowe samochody :)

13 hours ago

UnSerious.pl
Hej Moliki 🙋Listopad z wyzwaniem #polskafantastykafajnajest się podsumował 😁Zapraszam na blogaunserious.pl/2022/12/listopad-2022-z-polskafantastykafajnajest-juz-za-nami/i przypominam o głosowaniu na "motywatora" 😉tiny.pl/wf5lt#książka #kniha #książkifantasy #czytampolskichautorów #czytamlegalnie #wyzwanie #wyzwanie2022 #dobrebopolskie #fantasty #wyzwanieinside #zdjęciaksiążek #podsumowanie #miesięcznepodsumowanie #fajniejestczytać #molksiążkowy #blogerksiążkowy #bookchallange #fotkiksiążek #toniejestkrajdlasłabychmagów #katarzynawierzbicka #anetajodowska #słowodzicielka #sqn #fabrykasłów ... See MoreSee Less
View on Facebook

Cykl: Hyperion # 4: Triumf Endymiona

Triumf Edymiona Dan SimmonsTriumf Endymiona, czyli pożegnanie z Hyperionem Dana Simmonsa.

Po skończeniu Endymiona, który wypadł troszeczkę bladziej w stosunku do pierwszych dwóch odsłon cyklu Hyperion, w zasadzie od razu postanowiłam „chwycić byka za rogi” i zmierzyć się  z ostatnią odsłoną serii pod tytułem Triumf Endymiona.

Kolejne przygody Enei i Raula Endymiona 4 lata po Endymionie.

Kościół Katolicki wraz ze swoim zbrojnym ramieniem nadal rządzą światem i w ramach rozrywki kontynuuje polowanie na Eneę. ;)

Enea nic sobie nie robi z zagrożenia i wraz z przyjaciółmi przebywa obecnie na Starej Ziemi, gdzie pobiera nauki od Wielkiego Architekta. Po jego śmierci zleca Raulowi odnalezienie statku konsula, a sama wyrusza w podróż po galaktyce, by podzielić się z innymi swym przesłaniem i nadzieją na przetrwanie ludzi.

Dobra, choć przegadana.

Ostatnia odsłona Hyperiona miała dla mnie dwa różne oblicza.

Triumf Edymiona Dan Simmons

Przede wszystkim zachwyciła mnie pomysłem na fabułę i logicznym zamknięciem wszystkich otwartych wątków. Dobrą i mocną stroną było dla mnie też pokazanie samego konklawe i „starzy bohaterowie”, którzy nadal zachowali swój urok i blask z poprzedniej części.

Natomiast niebotycznie podczas czytania drażniło mnie rozwlekanie i niejednokrotnie powtarzanie każdego możliwego opisu. Jakby pominąć te „dosłowne” zapychacze, całą historię spokojnie można by zamknąć w 400-450 stron (z 874!). Do tego jakoś to zakończenie mi „nie zagrało”. Nie dość, że ta podróż Enei w czasie wydawała mi się lekko naciągana, to jeszcze przez to „łopatologiczne” wyjaśnienie, dlaczego stało się tak, a nie inaczej, miałam trochę wrażenie, że autor potraktował swoich czytelników, jakby nie dorównywali mu intelektem.

Mimo tych „słabości” Triumf Endymiona Dana Simmonsa, to wciąż dobre science fiction, a cały cykl zasługuje w moich oczach na najwyższe uznanie. Polecam, szczególnie fanom gatunku!

O książce możecie również przeczytać na blogach:
Gry w bibliotece;

5 komentarzy

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę