Na Facebooku się dzieje!

Instagram

  • Book morning o poranku 15 stopni czuj sie jakby miaahellip
  • Bry Piteczek A na blogu prywata czyli odpowiadam na nominacjhellip
  • Dzie dobry Moliki Pozosta jeszcze tydzie  W drodze dohellip
  • Book morning Na blogu dzi kolejne spotkanie z Harry Holehellip
  • Witajcie Moliki Na blogu dzi ostatnipolicjant benhwinters ksika kniha czytamhellip
  • Book morning Uff ju roda  W tym tygodniu papierowohellip
  • Czwarteczkowe book morning Na blogu dzi fantastyka w najlepszym wydaniuhellip
  • Dobre ranko czas wrci w kierat po urlopie Jako umilaczhellip
  • Podczas urlopu wpad do nas znajomy z Polski ktry zostahellip

Myron Bolitar w akcji # 5: Jeden fałszywy ruch

Jeden fałszywy ruchJeden fałszywy ruch – czyli kolejne spotkanie z uroczym Myron’em Bolitar Harlana Coben’a.

Po raz piąty przypomina o sobie uroczy agent sportowy Myron Bolitar. Tym razem od nieszczęścia dzieli go zaledwie Jeden fałszywy ruch.

Wróćmy na parkiet koszykówki – tym razem w kobiecym wydaniu. Myron zostaje poproszony o ochronę Brendy Slaughter. Mimo że wciąż powtarza, iż nie jest bodyguardem, to jednak wizja zostania agentem ciemnoskórej gwiazdy koszykówki kobiecej jest kusząca.

Tym sposobem Myron wplątuje się w kolejną dziwną sprawę. Wraz ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi Win-em i Espe zajmują się dziwnymi telefonami z pogróżkami czy też nagłym ulotnieniem się ojca dziewczyny, tuż po wyczyszczeniu konta bankowego. A wszystko to w atmosferze tajemniczej śmierci sprzed 20 laty, żony ubiegającego się o fotel gubernatora, milionera Arthura Bradforda, która dziwnym trafem zbiega się z tajemniczym zaginięciem matki Brendy. Czy te dwie sprawy mają ze sobą coś wspólnego?

Muszę przyznać, że Jeden fałszywy ruch Harlana Cobena już samym prologiem zwiastuje coś innego, nowego. Niby wciąż mamy tego samego uroczego Mayrona, zakręconą zagadkę, pokaźną dawkę ironii i sarkazmu. Z drugiej jednak strony jakby w Mayronie coś pęka. Pojawia się wiele odniesień do rodziny, przemijania i próby odnalezienia siebie w tym coraz bardziej pędzącym świecie. No i do tego to zakończenie, które po prostu powaliło mnie na kolana.

Więcej nie powiem. Wiecie co robić :)

2 komentarze

  • Obsesyjna

    3 grudnia 2016 at 13:03

    Nie mogę coś się przekonać do Cobena. Coś kiedyś czytałam i podobało mi się, ale jakoś nie zatrzymałam się przy tym autorze na dłużej. Jednak ten tytuł mnie mocno zaciekawił :) może też sięgnę po ebooka ;)

    Odpowiedz
    • Sylwka

      5 grudnia 2016 at 08:02

      Coben jest świetnym autorem, ale ogólnie ma jeden zasadniczy problem – świetnie czyta się jego książki, ale niestety za chwilę ulatują całkowicie z pamięci. Dlatego wiele osób ma z nim ten problem co Ty – nie zatrzymuje się przy nim na dłużej.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz