Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget
Shadow Raptors. Gniazdo

Cykl: Shadow Raptors # 3: Gniazdo

Shadow Raptors. GniazdoPowrót do Układu Epsilon Eridani, czyli Gniazdo i trzecia odsłona cyklu Shadow Raptors Sławomira Nieściur.

Od ostatniego Sygnału z cyklu Shadow Raptors Sławomira Nieściur minęło kilka (-naście) tygodni i trochę naszła mnie ochota na małe tête-à-tête z milusimi Skunami. Więc z zaciekawieniem sięgnęłam po trzecią odsłonę cyklu pod tytułem Gniazdo, którą czyta fenomenalny Wojtek Masiak.

Upadek Unii i niespodziewani goście.

Unia Zjednoczonych Organizacji układu Epsilon Eridani zaczyna chwiać się w posadach.

Związek Orbitalny niespodziewanie ogłasza secesję, Autonomia Sigil rozpoczyna skomplikowaną rozgrywkę polityczną, mającą na cele wzmocnienie swojej pozycji w układzie, nad jedynym zdatnym do życia skrawkiem planety AEgir zawisa widmo przeludnienia – tysiące przebywających w enklawach rehabilitacyjnych rezydentów, pochodzących ze zniszczonych przez skuński okręt habitatów, nie mają dokąd wracać.

W przestrzeni międzyplanetarnej sprawy również przedstawiają się nie najlepiej.

Osłabiona utarczkami w Układzie Słonecznym, w tym utratą największego krążownika, flota admirała Krawczenki pospiesznie uzupełnia braki w ludziach i sprzęcie.
Wysłane na zniszczony w wyniku kolizji Oumuamua ekipy wydobywcze zostają znienacka zaatakowane przez maszyny obcych. Rychło okazuje się, że gdzieś w trzewiach wraku wciąż tli się iskierka obcej świadomości, wrogiej i zdeterminowanej. Ze znajdującego się poza zewnętrznymi rubieżami układu pola asteroid w asyście dziesiątek kamiennych okrętów wojennych wyłania się wezwany przez nią legendarny habitat bojowy, Gniazdo, i wraz ze swoją morderczą eskortą rusza w kierunku ludzkich siedzib.

Open the door…

Nie wiem, czy to było tylko moje wrażenie, ale ten odcinek wydawał mi się mocno stonowany – przynajmniej w początkowej fazie.

Autor skupił się na systematycznym odkrywaniem przed czytelnikami/słuchaczami kolejnych elementów z przedstawionego świata. No i oczywiście bardzo dobitnie podkreślił te największe ludzkie przywary. Podczas konfliktu z wrogiem ludzkość była zjednoczona, a już „za chwilę” każdy chce przeforsować swoje racje, no i oczywiście uszczknąć trochę z tego tortu, jakim stał się wraku Oumuamua.

I tu na scenę wkraczają obcy i samoświdoma SI. Bardzo fajnie rozegrany jest ten wątek, który pokazuje, że SI nie są „ograniczone właścicielem”, ale same mogą podejmować decyzje i swoimi decyzjami są w stanie sporo namieszać.

Skunowie zaś przeszli metamorfozę i nie są już ociężałymi robalami, ale dodali kilka „sztuczek” do swojego portfolio (nie będę ich mogła dłużej nazywać milusimi ;)). Ludzie oczywiście też nie próżnowali. Dodali kilka biologicznych usprawnień, ale wyraźnie przy tym zatracili siebie.

Więcej opisywać nie będę, bo nie chcę zdradzać innych szczegółów i szczególików. Szczególnie iż jest ciekawie. Bohaterowie są niejednoznaczni, na każdym kroku „potykamy się” o intrygi, zdrady, tajemnice, czy inne podchody polityczne. A to wszystko w oparach  technologii, panoszącej się SI czy innych obcych. ;)

Polecam.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
Przyzywam kosmitów z unSerious.pl
Przyzywam kosmitów z unserious.pl

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę