Na Facebooku się dzieje!

Kraina martwej ziemi # 2: Grom i szkwał

Grom i szkwałArthorn wraca do Krainy martwej ziemiGrom i szkwał Jacka Łukawskiego.

Debiut w wykonaniu Jacka Łukawskiego pod tytułem Krew i stal kupił mnie ciekawą, mroczną fabułą i okraszeniem motywami czerpiącymi z mitologi słowiańskiej. Ciekawa dalszych przygód dziesiętnika Arthorna bardzo szybko pozwoliłam wciągnąć się na nowo  do świata pełnego okrucieństwa, zawiłej polityki, krwi i słowiańskich mitów w kolejnej odsłonie cyklu pod tytułem Grom i szkwał.

To miał być powrót w glorii i chwale, a wyszło jedno wielkie nieporozumienie i serwowanie się wielką ucieczką bez przygotowania i planu w kierunku Martwicy. Wszystko to przez zdradę Morrończyków i tajemnicze zniknięcie spadkobierczyni tronu – księżniczki Azure. Trzeba odnaleźć tę pannicę i za wszelką cenę nakłonić ją do powrotu. Stary Garhard musi zaś poradzić sobie sam i opanować sytuację w Wondettel. Jest jednak wciąż jeden i to dość poważny problem. Lord Auriss i siły zła nie powiedziały ostatniego słowa. A do granicy zaczyna zmierzać tajemniczy latający statek. O co w tym wszystkich chodzi?

Zdrada, krew i słowiański koloryt.

Zaczynamy od razy „z grubej rury”. Bez zbędnego wstępu, przynudzania i wielostronicowych powtórek. W samym środku krwawej akcji – czyli tam, gdzie ostatni raz mieliśmy okazję spotkać się z Arthornem. Początek jest bardzo dynamiczny, a sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Z biegiem czasu jednak następuje spowolnienie, które może ma nieco przegadane momenty, ale dzięki temu jesteśmy w stanie wczuć się w sytuację głównego bohatera, a także nieco lepiej zrozumieć fabułę i całe uniwersum.

Grom i szkwałI podobnie jak miało to miejsce w pierwszym tomie bohaterów Ci u nas wielu, ale wyraźnie na prowadzenie w tym peletonie wysuwa się Arthorn. Ten nadal tajemniczy jegomość (myślę, że nic i nikt nie jest w stanie pozbawić go życia), jest można powiedzieć klasycznym honorowym wojem bezgranicznie oddanym swojej ojczyźnie. Wykona każdą misję nie zależnie od stanu osobowego oddziału (on sam ;)), wyposażenia czy stanu zdrowia. Jednak obserwując wszystko jego oczami dostrzegamy nie tylko oddanie, ale także wątpliwości jakie zaczynają pojawiać się przy kolejnym etapie misji. Właśnie te wątpliwości i spoglądanie na świat jego oczami powoduje, iż przeżywamy wszystko podwójnie.

Ach te księżniczki!

Jeżeli chodzi o innych bohaterów, to są oni również dobrze wykreowani i każdy na swój sposób jest doświadczany przez zastałą sytuację. Nie da się nie pochylić nad ich losem i ciężkim żywotem. Żeby nie rozpisywać się o każdym z nich z osobna, pozwolę sobie pochylić w tym miejscu tylko nad jedną osóbką – księżniczkę Azure. Wielkie brawa dla autora, gdyż dawno żadna kobieca postać i jej zachowanie nie wywoływały u mnie „miliona bluzg” i chęci natychmiastowego wyszarpania wszystkich kudłów wystających z tej durnej głowy. ;)

Podsumowując. Grom i szkwał Jacka Łukawskiego to świetna kontynuacja Krwi i stali, która dzięki intrydze, brutalnej walce, wartkiej akcji, wojakom na schwał, a także ukrytym nawiązaniom do innych znanych powieści powoduje, iż wzmaga się apetyt na więcej. Oby zapowiadane zakończenie trylogii stanęło na wysokości zadania i było równie pyszne i emocjonujące.

O książce możecie również przeczytać na blogach:
Book Emperor;
Świat fantasy;
Zaczytana dolina.
Cykl Kraina martwej ziemi

5 komentarzy

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę