Na Facebooku się dzieje!

Instagram

  • Book morning! W tym tygodniu do busa zabieram ucieczkazraju robertjszmidthellip
  • Piteczkowe bry Ten tydzie sponsorowany by przez stuczki i gigantycznehellip
  • Book morning Dzi Martwa Ziemia Jak mi si podobaa krewistalhellip
  • Book morning Dzi o fantastyce w najlepszym wydaniu czyli brandonsandersonhellip
  • Book morning Na blogu kilka sw o pochaniacz katarzynabonda Miegohellip
  • Book morning W tym tygodniu w drodze do in zhellip
  • Book morning Papierowo w tym tygodniu neilgaiman mitologianordycka ksika knihahellip
  • Book morning Piteczek po urlopie smakuje jako lepiej A nahellip
  • Dobre ranko Dzi na blogu o mojej kolejnej przygodzie zhellip

Kraina martwej ziemi # 1: Krew i stal

Krew i stalTam, gdzie martwa jest ziemia czyli Krew i stal Jacka Łukawskiego.

Przez Łukasza z bloga Świat fantasty książka Jacka Łukawskiego pod tytułem Krew i stal chodziła za mną już od dłuższego czasu. Możecie mi wierzyć, ten to dopiero potrafi być przekonujący, szczególnie jeżeli chodzi o książki, których klimacik jest bliski mojemu sercu. ;) Nie chciałam jednak pakować się w kolejną serię przed jej zakończeniem. Ilość napoczętych bowiem cykli w moim wykonaniu powoli zaczyna wołać o pomstę… Jeszcze trochę i przestanę je ogarniać. Jednak promocje czasem są aż nadto okrutne i stało się. ;)

Minęło 150 lat.

Oddział dzielnych wojów pod przywództwem zaprawionego w bojach oficera Dartora, na czele z tajemniczym przewodnikiem drużynnikiem Arthornem wyrusza w misję. Jej celem jest przeprawienie się przez nieprzyjazne ziemie i dotarcie do starego klasztoru u podnóża Smoczych Gór. Tam znajduje się coś, co może ocalić królestwo.  Czy jest to jedyny i prawdziwy cel misji? Co ukrywa królewski przewodnik Arthorn?

Mitologia słowiańska to jest to, co tygryski… ;)

Książka rozpoczyna się dość sztampowo. Grupa wojów wyrusza w niebezpieczną misję w poszukiwaniu jakiegoś tajemniczego przedmiotu, który dzięki swojej mocy może ocalić królestwo. Takie swoiste „idziemy, gadamy, nic się nie dzieje”. ;) No dobra może nie do końca. Gdzieś od czasu do czasu pojawia się jakaś nocnica czy inne wiła urozmaicając nam spacer do klasztoru.

No i tam to dopiero zaczęła się impreza. Potyczki, intrygi, zdrady, a wszystko to bez taryfy ulgowej dla bohaterów. Ci, by przeżyć muszą stawić czoła nie tylko wrogim jednostkom, ale także siłom nieczystym.

Bohaterów Ci u nas dostatek.

Krew i stalWątki i losy różnych bohaterów przeplatają się przez co nie można jednoznacznie wskazać, że ten bohater jest tym jedynym, szczęśliwym i wybranym. Jednak zbliżając się ku końcówce tomu pierwszego miałam wrażenie, iż namaszczenie padło na Arthorna. Występuje on przez większość książki, a jego postać jest równie tajemnicza jak misja w której przyszło nam uczestniczyć. Powoli jednak autor odkrywa karty w niewielkich retrospekcjach pozwalając nam sięgnąć trochę w jego przeszłość, a przez to jeszcze bardziej się do niego przywiązać.

Świat i język.

Muszę przyznać, iż autor stworzył niezwykle ciekawą krainę, w której magia przeplata się folklorem słowiańskim. Zrobił to również bardzo plastycznie, gdyż wkraczając na Martwe Ziemie wraz z wojami, czułam się tak, jakbym sama tam była. Do tego prowadzenie dialogów w takim „starym” języku tylko nadawało smaczku i kolorytu całej historii.

Podsumowując. Krew i stal Jacka Łukawskiego to dobry debiut, który mnie kupił. Przez okraszenie motywami czerpiącymi z mitologii słowiańskiej, rozpala i rozbudza apetyt na więcej. Do tego bohaterowie, jak i sama kraina zostały ukazane w sposób niezwykle finezyjny, a ilość intryg przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. Polecam fanom fantastki wszelakiej, a szczególnie tym, którzy lubują się w powrocie do rodzimych korzeni.

O książce możecie również przeczytać na blogach:
Fantasmarium;
Projekt książka;
Świat fantasy;

7 komentarzy

Dodaj komentarz