Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget

Macbeth Jo Nesbo

Macbeth Jo NesboMacbeth, czyli „Projekt Szekspir” w wykonaniu Jo Nesbo.

O mojej słabości do Jo Nesbo (choć może bardziej do Harr’ego Hole ;)) chyba nie muszę przypominać. Dlatego też wciąż poszukuję nowych tytułów autora, którymi mogłabym się zainteresować. No i właśnie tak trafiłam na jeden, który został napisany pod szyldem Projekt Szekspir. Projekt, który w 2016 roku zainicjował brytyjski wydawca Hogarth Press z okazji przypadającego w 2016 roku 400-lecia śmierci Szekspira. Jak poradził sobie autor z przedstawieniem na nowo dzieła wielkiego dramaturga pod tytułem Macbeth? O tym kilka zdań poniżej. ;)

Macbeth lat 70-tych.

W skorumpowanym, pełnym przestępstw i narkotyków mieście do władzy dochodzi nowy komendant — Duncan. Ten, który obiecał walkę ze skorumpowanymi urzędnikami, zorganizowaną przestępczością i bezrobociem. Pomóc w realizacji tego śmiałego planu ma mu Macbeth — szef tutejszej Gwardii i człowiek z ludu, który po brawurowej akcji przejęcia sporego ładunku narkotyków od North Riders wydaje się jedynym i słusznym kandydatem na szefa połączonych oddziałów przestępczości zorganizowanej i narkotykowego. Sam zainteresowany słysząc o nominacji jest bardzo zaskoczony, ale jednocześnie przypomina sobie przepowiednię i wraz z Lady rozpoczyna „marsz po władzę”.

Jest poprawnie…

Macbeth Jo NesboMuszę przyznać, iż po Jo Nesbo spodziewałam się „wiwatów”, a otrzymałam nieco przegadaną interpretację klasycznego dramatu szekspirowskiego z bardzo mglistym początkiem.

Interpretację, która owszem jest poprawna i ukazuje dramat całej sytuacji. Krwawą walkę o władzę, zazdrość i próbę zaspokojenia męskiego ego podsycaną przez kobietę, której bohater za wszelką cenę chce zaimponować. Dobrze autorowi też udało oddać się to szaleństwo z manią wielkości napędzane chorobą i fobiami trawiącymi umysł głównego bohatera.

Jednak gdzieś w tym wszystkim zabrakło mi tego „błysku” charakterystycznego dla pióra autora, a niektóre przeciągnięte momenty były po prostu nużące. Niemniej jednak sama książka i świeże spojrzenie na dramat Szekspira ogólnie mi się podobały i myślę, że warto spojrzeć w kierunku nie tylko tej jednej powieści, ale także w kierunku całego Projektu. :)

3 komentarze

  • czytoholik

    18 maja 2019 at 12:43

    Kurczę, miałem dość spore oczekiwania wobec tej książki, bo po przeczytaniu 4 książek Nesbo, w tym trzech o Harrym, najbardziej podobała mi się powieść spoza serii, czyli „Syn”. Dlatego chciałem spróbować z „Macbethem”, bo z Harrym mam wciąż nieco burzliwą znajomość ;)
    Ale obawiam się, że to przeciąganie mogłoby mnie zanudzić, bo już właśnie teraz przekonuję się, że nie warto siadać do książek, do których nie ma się pełnego przekonania ;) Męczę dwie pozycje już dwa tygodnie i końca nie widać ;)

    Odpowiedz
    • Sylwka

      19 maja 2019 at 10:02

      Ja myślę, że właśnie w przypadku „Macbetha”, to właśnie moje oczekiwania odegrały dużą rolę. Ja wiem jak autor potrafi pisać i pociągnąć czytelnika za sobą, a tu te przeciągnięcia mnie po prostu nużyły.
      A co to za pozycje tak Cię męczą?

      Odpowiedz
      • czytoholik

        19 maja 2019 at 13:46

        To fakt – i u mnie zbyt duże oczekiwania zabiły niejedną książkę ;)
        A męczą mnie aktualnie „Rodzina Borgiów” i „Blade Runner”. Utknąłem i nie mogę pójść dalej. Nie ciągnie mnie do tych powieści i chyba będę się przymuszał, by je skończyć ;)

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę