Na Facebooku się dzieje!

Sanderson corner # 8: Słowa światłości

Słowa światłościShallan, Kaladin i Dalinar czyli Słowa światłości Brandona Sandersona.

Droga Królów to fantastyka najwyższych lotów, od której to rozpoczęłam moją przygodę z Brandonem Sandersonem. Gdy tylko na rynku ukazała się kolejna odsłona Archiwum Burzowego Światła od razu rozpoczęłam „misję czytanie”. Teraz zaś przyszedł czas na ponowne zachłyśnięcie się historią i odświeżenie Słowa światłości, zanim w moje ręce wpadnie wyczekiwany w tym roku Dawca przysięgi. :D

Z powrotem w Rosharze.

Shallan wraz Jasnah Kholin wyrusza w podróż ku Strzaskanym Równinom. Niestety na statku wydarzyła się ogromna tragedia, Jasnah ginie, a Shallan cudem udaje się ujść z życiem. Jednak duch walki nie opuszcza dziewczyny. Postanawia ona kontynuować misję mentorki i za wszelką cenę zdąża do celu.

Kaladin obejmuje funkcję dowódcy wyzwolonego mostu. Teraz jego zadaniem jest ochrona Dalinara i jego najbliższych. Co się stanie, gdy na drodze stanie jego dawny ciemiężca Amaram? Czy chęć zemsty przejmie nad nim władzę?

Dalinar trawiony przez wizje stara się za wszelką cenę zjednoczyć Alethkar. Czuje on jednocześnie, iż tuż za rogiem czai się coś wielkiego, coś groźniejszego niż arcyburze. O co chodzi z tym prześladującym Dalinara odliczaniem? Czy oznacza ono powrót Świetlistych?

Shallan rządzi. ;)

Od pierwszej strony czuć, iż Shallan i jej powoli odkrywane moce będą odgrywać w tym tomie nieobalaną rolę. Zatapiamy się w jej historii, poznajemy szczegóły jej mogłoby się wydawać „zwyczajnego” życia, poznajemy prawdę o jej rodzinie, kolejno poznajmy jej braci, aż w końcu poznajemy tajemnicę śmierci jej ojca. Do tego przez całą tę podróż z każdą kartą książki dojrzewamy wraz z bohaterką.

Słowa światłościKaladin tym razem nie gra pierwszych skrzypiec, ale jego rola, a szczególnie ludzkie odczucia i rozterki są niezwykle wymowne. Dobrze było znowu obserwować tę jego wewnętrzną przemianę, te targające nim wątpliwości czy wykonać coś, co jest sprzeczne z jego sumieniem. No i na koniec cudownie było ponownie brać udział w tych wszystkich dyskusjach z Syl.

Dalinar nadal jest ostoją walczącą nie tylko z samym sobą, ale także z otaczającymi go przeciwnościami. Do tego wciąż pozostaje człowiekiem honoru, załatwia sprawy po swojemu, ale doprowadza je do końca bez emocji, tak by mieć pewność, że ludzie, z którymi przyjdzie podjąć mu ostateczną walkę, są jego prawdziwymi sojusznikami i nie zdradzą go tak jak Sadeas w najważniejszej bitwie.

Jeżeli chodzi o akcję, to ponownie jak w Drodze królów nie pędzi ona galopem, ale nie można się od niej oderwać. Do tego w tej całej ferii barw otaczającego świata dostajemy coraz więcej odpowiedzi na nurtujące nas pytania, które jednak od razu rodzą kolejne. Świat się rozszerza, pojawiają się niuanse, na które warto zwracać uwagę, choćby historia Parshendich i jedyny przedstawiciel w armii Kaladina.

Podsumowując. Nie chciałabym się powtarzać, ale ciężko napisać coś innego poza tym, iż Słowa światłości Brandona Sandersona są wyśmienitym, wręcz idealnym kawałkiem fantastyki. Możecie wierzyć lub nie, ale dla mnie jednak ta książka jest także czymś więcej. Biorąc ją do ręki czułam, iż idę na spotkanie ze starymi, dobrymi przyjaciółmi. Ponownie targały mną wszelakiej maści emocje, chciałam doradzać Dalinarowi czy zdzielić Kaladina za jego błazenadę. Więc jeżeli macie ochotę na coś więcej niż książkę, to Słowa światłości będą idealnym wyborem.

O książce możecie również przeczytać na blogach:
Kącik z książką;
Medycy nie gęsi;
Rudym spojrzeniem;
Świat fantasy.
Cykl: Archiwum Burzowego Światła

23 komentarze

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę