Na Facebooku się dzieje!

Instagram

  • Book morning Na blogu kilka sw o pochaniacz katarzynabonda Miegohellip
  • Book morning Papierowo w tym tygodniu neilgaiman mitologianordycka ksika knihahellip
  • Book morning Dzi Martwa Ziemia Jak mi si podobaa krewistalhellip
  • Book morning Dzi o fantastyce w najlepszym wydaniu czyli brandonsandersonhellip
  • Book morning W tym tygodniu papierowo staloweszczurychwaa michagokowski Miego dniahellip
  • Dobre ranko Dzi na blogu o mojej kolejnej przygodzie zhellip
  • Piteczkowe bry Ten tydzie sponsorowany by przez stuczki i gigantycznehellip
  • Book morning W tym tygodniu w drodze do in zhellip
  • Book morning! W tym tygodniu do busa zabieram ucieczkazraju robertjszmidthellip

Lem corner # 3: Głos Pana

Głos PanaKolejne spotkanie ze Stanisławem Lemem – czyli Głos Pana.

Odświeżanie i nadrabianie twórczości Stanisława Lema idzie mi dość topornie. ;) Już mi się wydawało pod koniec zeszłego roku, że nabrałam jakiegoś tempa (tak przeczytałam dwie książki w odstępie miesiąca ;)), a tu znowu pauza na ponad pół roku. Najważniejsze jednak, iż znowu odważyłam podejść się do Lem-owej półki i sięgnąć po czwartą w kolejności książkę z kolekcji „Dzieła Stanisława Lema” pod tytułem Głos Pana.

Uczeni przypadkiem odkrywają, że na Ziemię dociera z kosmosu sygnał, który może być komunikatem od rozumnych istot. Jednym z naukowców, którzy mają za zadanie rozkodowanie tajemniczego impulsu neutrinowego, jest sławny matematyk Piotr E. Hogarth. Ale jak odczytać przesłanie, skoro nie wiadomo nawet, czy nadawcy rzeczywiście istnieją? A jeśli istnieją, kim są i jakie mają wobec ludzkości zamiary?

Głos PanaGłos Pana to chyba jedna z trudniejszych książek autora jaką miałam okazję przeczytać. Wymaga wielkiego skupienia i czasem nawet cofnięcia się o kilka akapitów, by zrozumieć tok myślenia autora. Nie mamy tu prawie akcji czy fabuły za to jest natłok dywagacji, hipotez oraz licznych przemyśleń. Trzeba to sobie powiedzieć – Stanisław Lem w Głosie Pana w mistrzowski sposób rozprawia się z problemem „pierwszego kontaktu”.

Stanęliśmy u podnóża olbrzymiego znaleziska tak nie przygotowani, a zarazem tak pewni siebie, jak to tylko być może. Obleźliśmy je natychmiast ze wszystkich stron, bystro, łapczywie i zręcznie, z tradycyjną wprawą, jak mrówki. Byłem jedną z nich. To jest historia mrówki.

Próbuje „zbadać” problem z każdej strony, rozłożyć go na części pierwsze. Naprawdę ciężko mi opisać geniusz autora i to jak fantastycznie spoił ze sobą tak wiele teorii, przemyśleń i filozofii. Więc może tylko krótko. Nie obiecuję, że będzie łatwo, ale mogę zapewnić, iż będzie warto.

7 komentarzy

Dodaj komentarz