Lem corner # 3: Głos Pana

Głos PanaKolejne spotkanie ze Stanisławem Lemem – czyli Głos Pana.

Odświeżanie i nadrabianie twórczości Stanisława Lema idzie mi dość topornie. ;) Już mi się wydawało pod koniec zeszłego roku, że nabrałam jakiegoś tempa (tak przeczytałam dwie książki w odstępie miesiąca ;)), a tu znowu pauza na ponad pół roku. Najważniejsze jednak, iż znowu odważyłam podejść się do Lem-owej półki i sięgnąć po czwartą w kolejności książkę z kolekcji „Dzieła Stanisława Lema” pod tytułem Głos Pana.

Uczeni przypadkiem odkrywają, że na Ziemię dociera z kosmosu sygnał, który może być komunikatem od rozumnych istot. Jednym z naukowców, którzy mają za zadanie rozkodowanie tajemniczego impulsu neutrinowego, jest sławny matematyk Piotr E. Hogarth. Ale jak odczytać przesłanie, skoro nie wiadomo nawet, czy nadawcy rzeczywiście istnieją? A jeśli istnieją, kim są i jakie mają wobec ludzkości zamiary?

Głos PanaGłos Pana to chyba jedna z trudniejszych książek autora jaką miałam okazję przeczytać. Wymaga wielkiego skupienia i czasem nawet cofnięcia się o kilka akapitów, by zrozumieć tok myślenia autora. Nie mamy tu prawie akcji czy fabuły za to jest natłok dywagacji, hipotez oraz licznych przemyśleń. Trzeba to sobie powiedzieć – Stanisław Lem w Głosie Pana w mistrzowski sposób rozprawia się z problemem „pierwszego kontaktu”.

Stanęliśmy u podnóża olbrzymiego znaleziska tak nie przygotowani, a zarazem tak pewni siebie, jak to tylko być może. Obleźliśmy je natychmiast ze wszystkich stron, bystro, łapczywie i zręcznie, z tradycyjną wprawą, jak mrówki. Byłem jedną z nich. To jest historia mrówki.

Próbuje „zbadać” problem z każdej strony, rozłożyć go na części pierwsze. Naprawdę ciężko mi opisać geniusz autora i to jak fantastycznie spoił ze sobą tak wiele teorii, przemyśleń i filozofii. Więc może tylko krótko. Nie obiecuję, że będzie łatwo, ale mogę zapewnić, iż będzie warto.

3 komentarze

  1. Kupowałem ten cykl w miarę na bieżąco, gdy wychodził. Choć było to wtedy dość obciążające finansowo. Z „Głosem Pana” w ogóle mam miłe wspomnienia, bo czytałem go w drodze do i z Lublina, gdzie brałem udział w nagraniu 1 z 10.

    1. Ja za ten miałam w prenumeracie, a był kupiony za pierwsze wypłaty pierwszej pracy z normalną umową o pracę. :) Zdradź jak zakończyła się przygoda z „1 z 10”. :D

Popełnij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *