Na Facebooku się dzieje!

Instagram

  • Czwarteczkowe book morning Na blogu dzi fantastyka w najlepszym wydaniuhellip
  • Podczas urlopu wpad do nas znajomy z Polski ktry zostahellip
  • Dobre ranko czas wrci w kierat po urlopie Jako umilaczhellip
  • Book morning o poranku 15 stopni czuj sie jakby miaahellip
  • Book morning Na blogu dzi kolejne spotkanie z Harry Holehellip
  • Book morning Uff ju roda  W tym tygodniu papierowohellip
  • Bry Piteczek A na blogu prywata czyli odpowiadam na nominacjhellip
  • Dzie dobry Moliki Pozosta jeszcze tydzie  W drodze dohellip
  • Witajcie Moliki Na blogu dzi ostatnipolicjant benhwinters ksika kniha czytamhellip

Zdobycze marca 2017

Zdobycze marca 2017Zdobycze marca 2017 – kiedy ja to ogarnę. :D

Luty był miesiącem krótkim i ubogim. Z tego faktu najwięcej frajdy miał chyba mój portfel. ;) Choć nie mogę w tej równej walce o pudło wykluczyć również regału na książki. Na szczęście zarówno portfel jak i regał nie przeczuwały, iż nadchodzące zdobycze marca 2017 będą tak obfite. ;)

Co przyniósł marzec?

Gałęziste Gałęziste Artur Urbanowicz

Taka mała niespodzianka czekała na mnie po przekroczeniu progu rodzinnego domu w Bielsku.

Moje wypociny o Gałęzistych możecie znaleźć TU.

Akuszer Bogów Akuszer Bogów Aneta Jadowska

Dziewczyna z dzielnicy cudów przypadła mi do gustu więc nie mogło być mowy, żebym nie poznała dalszych losów Nikity.

 Hel 3  Hel3 Jarosław Grzędowicz

Może opinie nie są jakoś wybitnie pocieszające, ale jednak to Grzędowicz.

 Pożyczać czy nie pożyczać  Miasto Śniących Książek i Kot alchemika Walter Moers

Po raz kolejny zdecydowałam się odkupić pożyczone (choć może powinnam już nazywać to po imieniu) skradzione z mojej półki dawno temu książki.

 Artefakty  Artefakty

Kto nie chciałby mieć ich wszystkich. :D

 Harry Potter  Harry Potter J.K. Rowling

Kiedyś przy teściowej wspomniałam, że w sumie to chciałabym swoją kolekcję Pottera, ale taką w twardej oprawie. No więc dostałam bardzo wczesny prezent urodzinowy. :D

A jak Wasze marcowe zdobycze?

12 komentarzy

  • Katrina

    31 marca 2017 at 15:01

    Hell 3 kupiłam jeszcze w lutym :) Generalnie – genialne to nie jest, ale jako akcja SF w mojej opinii sprawdza się nieźle. Jedynie akcja chwilami się dłuży, a drugoplanowi bohaterowie nie są w ogóle charakterystyczni. Ale co z tego, to Grzędowicz! A ja po prostu lubię jego podejście do życia.

    Odpowiedz
  • Katarzyna Abramova

    1 kwietnia 2017 at 08:18

    Piękności :) Artefakty mam póki co wszystkie, więc wiem, co to za radość :) Harry’ego z kolei mam w innym wydaniu, ale również bardzo mnie cieszy :) Podkradłabym Ci Gałęziste, bo mnie ostatnio do niej zachęciłaś :)

    Odpowiedz
  • Martyna Szkołyk

    1 kwietnia 2017 at 13:49

    Artefaktów i Pottera zazdroszczę bardzo! (masz świetną teściową :D)
    Jadowska – meh. Czytałam jedną książkę i więcej nie sięgnę po nic, co stworzyła ta autorka, jak dla mnie – masakra.
    Ale faktycznie sporo książek Ci przybyło. :)

    Odpowiedz
  • Wiedźma

    9 kwietnia 2017 at 14:57

    Uwielbiam jak wywala mi Internet, gdy próbuję wysłać komentarz… No nic, jeszcze raz!

    Dwa dni temu skończyłam Hel 3 i próbuję się zebrać w sobie, żeby napisać recenzję… No cóż… Szału nie robi, niestety. Inna sprawa, że gdyby w tę samą akcję (przeciętną) wcisnąć Drakkainena, to podejrzewam, że historia od razu zrobiłaby się ciekawsza. Po prostu Norbert nie nadaje się na głównego bohatera…

    Artefakty jak zwykle cudne (szkoda, że w środku już nie jest tak dobrze, ta bezszeryfowa czcionka jest tragiczna), chociaż żałuję, że ponumerowali serię. Mam Hyperiona we wcześniejszym wydaniu, więc w Artefaktach mam brzydkie dziury.

    A z Jadowską mi chyba nie po drodze (nasłuchałam się tyle złego o Dorze Wilk, że nawet nigdy nie sięgnęłam po książkę), chociaż niewykluczone, że się kiedyś minęłyśmy gdzieś na ulicy. W końcu Toruń nie jest takim dużym miastem :)

    Odpowiedz
  • Sylwka

    10 kwietnia 2017 at 07:26

    Ślubny też mówi, że Hel 3 to takie średnie czytadło, więc nie mam parcia na natychmiastowe czytanie. :D

    Tak, w Artefaktach skupili się na przecudnych okładkach nieco zapominając o wewnętrznym wyglądzie.

    Ja właśnie z Dorą Wilk mam odwrotnie – większość opinii jaka do mnie docierały była pozytywna, więc bez jakichś większych obaw sięgnęłam po “Dziewczynę z dzielnicy cudów”.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz