Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget

Rdza Jakub Małecki

Rdza Jakub MałeckiRdza Jakub Małecki z pokolenia na…

Wciąż jestem zachłyśnięta wiązaniem „przyjemnego z przyjemnym”, mogę więc powiedzieć, iż powoli staje się to moim uzależnieniem i nie wyobrażam sobie wbijania kolejnych poziomów nie słuchając audiobooka. ;) Tym razem postanowiłam sprawdzić coś z rodzimej literatury współczesnej. Padło na Jakuba Małeckiego i tytuł Rdza.

Babcia z wnuczkiem.

Szymon Stawny ma zaledwie siedem lat, gdy jego rodzice giną w wypadku samochodowym. Jego życie zmienia się diametralnie. Z pełnego energii miasta przenosi się na wieś, gdzie trafia pod opiekę babci Tosi. Jakie będą wspólne losy tej dwójki? Czy doświadczona przez los kobieta, która na własnej skórze poznała, co to znaczy zmiana domu i wyrwanie ze spokojnego życia będzie wstanie zbliżyć się do wnuka?

Z pokolenia na pokolenie…

Gdy odpaliłam audiobooka nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. I muszę przyznać, iż byłam pozytywnie zaskoczona.

Bardzo oszczędnie w słowach, w specyficznym stylu autor splata ze sobą losy trzech pokoleń. Pokoleń, które nieświadomie powielają „rodzinne schematy” i w ciszy przeżywają swoje niepowodzenia oraz wewnętrzne dramaty. Dramaty, które przeżywa wielu ludzi, przez co autor uświadamia nam, jak ważni są ci, których kochamy. Jak istotne są chwile, które wspólnie przeżywamy. Bo mimo wielu górnolotnych tekstów,  które na co dzień słyszymy, życie to nie bajka i trzeba ponieść konsekwencje ze wszelkie podjęte w nim decyzje.

Podsumowując. Rdza Jakuba Małeckiego to bardzo piękna, emocjonalna, nie pozbawiona wrażliwości, a jednocześnie przerażająca smutna opowieść o ludziach, która zasługuje na uwagę.

O książce możecie również przeczytać na blogach:
Oczytany facet;
Wielki Buk;
Wełniaste podejście do literatury;
Złapany w sieć.

11 komentarzy

  • Ania

    17 lutego 2018 at 12:12

    O samej książce się nie wypowiem, bo nie czytałam, ale kurcze, jak tak piszesz, że tego słuchałaś i tamtego słuchałaś, to przychodzi mi ogromna ochota, by wreszcie spróbować i tej formy poznawania książek:)

    Odpowiedz
    • Sylwka

      18 lutego 2018 at 09:27

      Spróbuj. Ja sama osobiście nie byłam przekonana, ale audiobook po audiobooku…
      No i audiobooki mają przewagę w momencie, gdy coś robisz możesz łączyć „przyjemne z przyjemnym”; „przyjemne z pożytecznym”… ;)
      Choć czasem może Cię dobijać lektor. Tak jak choćby teraz. Zaczęłam wczoraj godzinkę „”Nieodnalezionej” Mroza i jestem bardzo zawiedziona dwójką czytających (Dawid Ogrodnik, Agnieszka Dygant). Absolutnie głosem nie przyciągają. Jeszcze Pani Agnieszka oddziela jakoś części zdania, ale Pan Dawid (przejrzałam pół internetów kto to jest i chyba nie miałam okazji spotkać się z żadnym filmem, w którym występuje), to dla mnie jest porażka. Już wiem, że jak będę kupować kolejnego audiobooka, to z daleka od tej dwójki.

      Odpowiedz
    • Sylwka

      18 lutego 2018 at 09:30

      Właśnie przez te dobre recenzje zdecydowałam się spróbować. Bardzo polecają mi „Dygot”. Przyznam szczerze, że książkę odrzucałam ze względu na okładkę. Kojarzyła się mi z jakimś pokazem modowym i tanim czasopismem. Po wysłuchaniu „Rdzy” jestem jednak zaintrygowana i „szukam okazji”. :)

      Odpowiedz
  • Blue Carmen

    18 lutego 2018 at 09:22

    Miałam styczność tylko z opowiadaniem Małeckiego i muszę przyznać, że z niewiadomych powodów skojarzyła mi się ta część jego twórczości ze Stephenem Kingiem. Rdzę mam w planach, Ślady też. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, jak już zasiądę do lektury. Na razie mniej pilne do zdobycia książki :)

    Odpowiedz
  • Kirima

    20 lutego 2018 at 10:08

    Małeckiego chcę sprawdzić, bo jest absolutnie wszędzie i wszyscy go chwalą. :) Ale chciałam zacząć od starszej jego książki, Dygotu albo Śladów. A tego łączenia przyjemnego z przyjemnym jeszcze nie wypróbowałam, ale koniecznie muszę spróbować jak włączę jakąś przyjemną rąbaninę. :D

    Odpowiedz
    • Sylwka

      20 lutego 2018 at 19:18

      Ja też nad tym „Dygotem” dywaguję. Jedno jest pewne jeżeli kupię książkę, a nie ebooka koniecznie muszę okładkę oprawić, bo nie mogę na nią patrzeć. :E

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę