Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget

Orzeł biały Marcin Przybyłek

Orzeł Biały Marcin PrzybyłekNieśmiertelność, N-gen i Twierdza Polska czyli Orzeł biały Marcina Przybyłka.

Jak już wspominałam, ostatnio na nowo wkręciłam się w grę AION. Ponieważ realizuję przyjemne z przyjemnym, więc w trakcie „lamienia” delektuję się również słuchaniem audiobooka. ;) Tym razem wybór padł na polecanego mi od dłuższego czasu audiobooka Marcina Przybyłka pod tytułem Orzeł biały.

Orki i polskie Hertzburgery.

Świat raczy się dobrodusznym działaniem N-Genu – leku hamującego starzenie się. Jedynie Polska, w której co chwilę wybucha nowa chryja, nie może ustalić, czy zażywanie specyfiku jest dobre i kto będzie odpowiedzialny za jego rozprowadzenia (czytaj, kto będzie ponosił wszelakie korzyści z tego płynące). I tak w roku 2057 dzięki opieszałości Polska staje się ostatnią enklawą ludzkość, gdyż lek ma pewien drobny efekt uboczny. Przemienia zażywających w żądne krwi zielone istoty, przypominające swym wyglądem orków. Twierdza Polska szykuje się do wojny nie tylko z żądnymi polskich Hertzburgerów Zielonoskórych, ale także z codziennymi słabościami, które po odcięciu od reszty świata targają społeczeństwem.

Fantastyka wojenna z wielką dawką humoru.

Odpalając audiobooka Orzeł biały nie przypuszczałam, że będę się tak fantastycznie bawić.

Wszystko zaczyna się od genezy tego postapokaliptycznego burdelu, w którym jakże pompatyczne miejsce zajmuje jedyna ostoja ludzkości Twierdza Polska. Od tego momentu zaczynały mną targać już niekontrolowane ataki śmiechu, gdy jak na tacy podawane zostały nasze narodowe przywary, doprawione odpowiednią dawką zwyczajowego bohaterstwa i klasycznej szydery.

Dalej było już tylko lepiej, czyli wyprawa doborowego oddziału dowodzonego przez Majora Sergiusza „Orła” Orłowskiego, któremu nie straszne są orki i sfilcowane włosy w różnych miejscach. Akcja galopowała, emanowała absurdem, a trup ten zielony jak i różowy ścielił się gęsto. Wszystko to w oparach absurdu, wśród roznegliżowanych sztandarów i smakołyków z najwyższej półki – hertzburgerów. ;)

Szczególne uznanie należy się również na wplątanie w całą kabałę znanych nam postaci ze świata nie tylko współczesnej literatury (Magda Kozak, Dominika Więcławek, Robert J. Szmidt, Michał Cholewa…). Ich perypetie i role wzbudzały wiele emocji, wywoływały uśmiech na twarzy, a także większą bądź mniejszą chęć kibicowania. ;)

Podsumowując. Ciężko mi coś więcej napisać, gdyż nie jestem w stanie oddać nawet w jednym procencie klimatu i poziomu absurdu, jaki towarzyszy książce. Orła białego Marcina Przybyłka po prostu trzeba przeczytać lub wysłuchać – bo audiobook w wykonaniu Wojciecha Masiaka jest po prostu niesamowity. :D

O książce możecie również przeczytać na blogu:
Qbuś pożera książki.

12 komentarzy

  • Michał

    6 lutego 2018 at 06:28

    Od Przybyłka bardzo dobry jest Gamedec (przynajmniej pierwsze części) i mogę go z czystym sercem Ci polecić jakbyś chciała lepiej poznać tego pisarza:). Kiedyś miałem w planach „Orła Białego” (teraz chyba jakoś wyszła jego kontynuacja) ale teraz z pewnością nie jest na szczycie mojej listy. Jak dostanę to przeczytam sam raczej nie kupię :P

    Odpowiedz
  • Blue Carmen

    6 lutego 2018 at 07:43

    W ogóle nie zwracałam uwagi do tej pory na to nazwisko. Błąd? Być może, ale lekkim sceptycyzmem napawa mnie humor w polskiej fantastyce. Nie wykluczam, że przyniosę kiedyś z biblioteki tego Orła, ale na razie nie planuję :>

    Odpowiedz
  • Sylwka

    6 lutego 2018 at 19:56

    Ja też jakoś nie zwracałam uwagi, ale jakoś tak po kolejnym poleceniu mnie naszło. ;)
    Co do humoru, to pytanie jak bardzo lubisz szyderę i odnoszenie się do naszych narodowych przywar? Jeżeli potrafisz się z tego śmiać i nie masz problemów z tym, że ktoś został „pojechany” po całości, to będziesz się dobrze bawić. :)

    Odpowiedz
  • Ania

    7 lutego 2018 at 16:49

    Nie zdarzyło mi się do tej pory słuchać audiobooków, może czas zacząć? Wygląda na to, że „Orzeł biały” będzie jak znalazł jako tło do Two Dotsów i innych Fishdomów (mam problem, wiem, zabrałabym się za jakąś porządną grę, ale nie potrafię! ;__;).

    Swoją drogą, dobrze umieć się śmiać z własnych przywar narodowych, a nie oburzać i potępiać wszystkich naokoło (to tak a propos ostatnich miesięcy w naszej Najjaśniejszej Polskiej Rzeczypospolitej).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę