Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget

Cykl: Czaroziemie # 1: Prawdodziejka

PrawdodziejkaSusan Dennard i Prawdodziejka, która zdemaskuje każde Twoje kłamstwo.

Prawdodziejka Susan Dennard wpadła mi w oko jeszcze przed premierą. Przeczytałam dwa słowa wstępu i stwierdziłam, iż książka ta będzie doskonałym elementem relaksacyjnym. ;) Jednak tuż po zakupie i przeczytanych opiniach (pełen wachlarz od boskiego cudu do książki sięgającej dna), jakoś nie miałam ochoty sięgać po tę książkę. W ostatnim jednak czasie potrzebowałam czegoś absolutnie luźnego i mój wzrok samoczynnie spoczął właśnie na niej. :)

Poznajcie Safiyę i Iseult.

Safiya jest jedyną prawdodziejką, w skrócie nie silcie się przy niej nawet na najmniejsze kłamstewka i tak nie można jej oszukać. Iseult jest zaś więzodziejką, co znaczy mniej więcej tyle, iż widzi więzy innych osób, które zmieniają barwy w zależności od emocji i uczuć, jakie dana osoba obecnie przeżywa. Te młode damy będące obecnie w dołku finansowym postanowiły wykorzystać swoje niezwykłe umiejętności i zorganizować napad. Ten niestety nie należał do udanych, a na dodatek cel okazał się magiem, który nie zamierza odpuścić im tego występku. Czas więc wziąć nogi za pas i cieszyć się z tego, że z tej całej kabały uszło się z życiem. Tylko gdzie uciekać? Szczególnie teraz, gdy obie panie znalazły się całkiem przypadkiem w centrum intrygi i sporu potężnych mocarstw.

Przyjaźń ma wielką moc.

PrawdodziejkaOd pierwszych stron książki wręcz wpadamy z impetem w wir wydarzeń, co powoduje, iż trochę ciężko ogarnąć co tam się naprawdę dzieje i o co dokładnie chodzi. Dodatkowo jesteśmy „atakowani” rozlicznymi nazwami własnymi, o których na dobrą sprawę nie wiemy nic. Wszystkie te niuanse jednak zaczynają się wyjaśniać w trakcie, ukazując dobrze skonstruowany świat pełen magii, którego plastyczne opisy zapierają dech w piersiach.

Jeżeli chodzi o główne bohaterki, to z jednej strony ucieszyło mnie to, iż nie są to ciapowate dziecinki (przynajmniej Safiya), które nie wiedzą co zrobić ze swoim życiem. Z drugiej jednak o irytację (wręcz nawet mdłości) przyprawiało mnie ciągłe mielenie jęzorem Safiy o swojej więziosiostrze Iseult. Jak to ona zrobi dla niej wszystko, jak razem zamieszkają… Wiem, że autorka chciała wzmocnić tym wątek przyjaźni i ukazać, że mimo wielu problemów dziewczyny wciąż trzymają się razem. Jednak z drugiej strony, „co za dużo, to nie zdrowo” i każdy średnio ogarnięty czytacz po pierwszych paru stronach był w stanie sobie jasno powiedzieć, jak ważna w życiu tych dwóch młodych dam jest przyjaźń i jak wiele są ona w stanie dla niej zrobić.

To jednak nie przebojowa (gęgająca o więzi) Safiya ujęła mnie swoją osobowością, a skryta i mocno zależna od więziosiostry Iseult. Autorka doskonale ukazała jej bolesną przeszłość i szykanowanie, na jakie jest narażona każdego dnia ze względu na swoje pochodzenie. I choć mogłoby się wydawać, że Iseult poddała się takiemu stanowi rzeczy jednak gdzieś w głębi widać, że walczy. Szczególnie wtedy, gdy poznaje tajemniczą Lalkarkę i wpada w tarapaty.

Wątek romantyczny.

PrawdodziejkaJak na YA przystało, w książce nie mogło obyć się bez wątku romantycznego, który niestety był raczej mocno standardowy i przewidywalny. Bywało, iż wręcz uśmiechałam się pod nosem widząc nieudolne próby ignorowania się wzajemnie przez Safiyę i Merika. Cóż, to literatura dla młodzieży więc w sumie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. ;)

Podsumowując. Prawdodziejka Susan Dennard nie jest powieścią najwyższych lotów. Nie wywołuje również efektu WOW. Nie można za to jej odmówić lekkości, akcji, magii i zwrócenia uwagi na wielką rolę przyjaźni. Wszystkie te czynniki wraz z zakończeniem powodują, że w sumie książka ma w sobie to coś, co powoduje, iż chcemy sięgnąć po jej kontynuację. Więc jeżeli macie ochotę na coś lekkiego, to Prawdodziejka będzie strzałem w dziesiątkę.

O książce możecie również przeczytać na blogach:
Book Emperor;
Mawreads;
Projekt książka;
Świat fantasy.

10 komentarzy

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę