Na Facebooku się dzieje!

Instagram

  • Book morning Fank stephenking nie jestem ale wziam w tymhellip
  • Book piteczek archiwumburzowegowiata one ju czekaj drogakrlw sowawiatoci  brandonsandersonhellip
  • Book morning Na blogu uroczy Wax i Steris Jak dlahellip
  • Dobre ranko Dzi na blogu praswka smokopolitan Czytalicie? ksika knihahellip
  • Dobre ranko Czekaam czekaam i si doczekaam Nareszcie mog kontynuowahellip
  • Dobre ranko Po zakoczeniu czaselaza pozostaj w klimatach Na tapeciehellip
  • Book morning Wczoraj po powrocie do domu pnym popoudniem miaamhellip
  • Book morning W tym tygodniu w drodze do pracy koczhellip
  • Bookmorning Kolejny wietny krymina z wtkiem obyczajowym w wykonaniu camillalackberghellip

Wieża milczenia – czyli debiut literacki Remigiusza Mroza

Wieża milczeniaWieża milczenia Remigiusza Mroza – bo kiedyś musiał nastąpić debiut.

Ostatnio mam dość duży problem z realizacją moich czytelniczych planów od Remigiusza Mroza. Łypię wciąż chciwym okiem na Parabellum, ale z drugiej strony nie chcę rozpoczynać i przerywać tej serii, gdy pojawia się kontynuacja innej (tym razem wina spada na ramiona Forsta i Deniwelacji ;)). Tak więc znowu rozpoczęłam poszukiwanie singla. ;) No i w mojej głowie urodziła się myśl, że przecież wciąż nie czytałam debiutanckiej książki autora pod tytułem Wieża milczenia. Więc czas nadrobić zaległości i sprawdzić ten:

Sensacyjny debiut!
Polski kryminał w amerykańskim stylu!

Przenieśmy się za ocean. Tam w małym miasteczku Lansing w stanie Michigan koło własnego domu zostaje zamordowana młoda kobieta. Śledztwo w tej sprawie prowadzi detektyw Evelyn Thomsen, do której w dość skomplikowanych i dziwacznych okolicznościach dołącza partner zamordowanej były wykładowca Yale, Scott Winton. Szybko okazuje się, iż morderstwo w Lansing to dopiero początek zabawy z nieuchwytnym i niepozostawiającym śladów seryjnym mordercą. W tej beznadziejnej sytuacji Scott wpada jednak na pewien trop, który niestety prowadzi poza granice kraju.

Wieża milczeniaCo mogę powiedzieć o debiucie Remigiusza Mroza? Ujmę może to kolokwialnie, ale inne sformułowanie w tej chwili nie przychodzi mi do głowy.

Tak dobrze żarło i zdechło.

Początek książki bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Seryjny zabójca niepozostawiający śladów i samozwańczy, błyskotliwy wykładowca Yale (z tym specyficznym, ironicznym poczuciem humoru, które osobiście bardzo lubię), próbujący niejako wejść w głowę mordercy i rozwikłać zagadkę śmierci jego dziewczyny. Akcja nabiera tempa, kolejne morderstwo, zamach, oskarżenie, ucieczka… Po tych wszystkich emocjach nagle jakby ktoś spuścił powietrze i rozpoczyna się szeroko pojęte kombinowanie. Zaczyna być tak nierealnie, że aż wręcz żałośnie. Do końca książki nie pozostało mi nic, tylko przecierać oczy ze zdziwienia.

Jednak jak na debiut Wieża milczenia w moich odczuciu spełniła swoje zadanie. Pokazała, że autor ma duży potencjał, o ile oczywiście na siłę nie stara się nadać historii jakiegoś głębokiego znaczenia. ;) Myślę, iż mimo że książka z pewnością jest jedną z najsłabszych w repertuarze autora to jednak warto po nią sięgnąć i samemu przekonać się o drzemiących możliwościach autora.

8 komentarzy

    • Sylwka

      13 czerwca 2017 at 08:33

      „Ekspozycja” raczej nie jest takim średnim tworem. Jak mogę Ci polecić coś tego autora, to będą to „Turkusowe szale”. Jak na chwilę obecną, to chyba najlepsza książka tego autora jaką miałam okazję czytać.

      Odpowiedz
  • Olga - Projekt: książka

    12 czerwca 2017 at 20:27

    Czytałam „Wieżę milczenia” już jakiś czas temu. Oczywiście byłam już po tych wszystkich Chyłkach, Zordonach i innych Forstach ale pierwsze skojarzenie jakie mi przychodzi na myśl to: przeurocza – w takim stylu typowo amerykańskim czyli dużo wszystkiego, pościgi i szczerze, jakby nakręcili z tej książki film to pewnie wyszłoby coś w deseń ‚od zera do bohatera’!

    Odpowiedz
  • Katarzyna Abramova

    14 czerwca 2017 at 10:02

    Akurat Wieży… nie czytałam, ale z kombinowaniem to Remigiusz czasami tak właśnie szaleje. Skojarzyło mi się od razu z „CHórem zapomnianych głosów” – do pewnego momentu świetnie, a potem za dużo wszystkiego się pojawiło i ostatecznie całośc wypada nieco słabiej niż można było oczekiwać.

    PS. Wdarła Ci się mała literówka w przedostatnim akapicie i z „akcji” zrobiła się „akacja” :)

    Odpowiedz
    • Sylwka

      14 czerwca 2017 at 20:43

      Mam czasem wrażenie, że Remigiusz Mróz za dużo chce na raz i za szybko. No i właśnie potem takie kombinatorskie kwiatki mamy okazję czytać. ;)

      P.S. Dziękuję, poprawione. :)

      Odpowiedz
  • Agnieszka S.

    14 czerwca 2017 at 21:37

    Ja szczerze nie czytałam jeszcze niczego pana Mroza. Niby chcę ale jakoś mnie nie woła do siebie żadna jego książka. Nie wiem od której zacząć, może właśnie od tej pierwszej? Recenzja zachęcająca :)
    Serdeczności, zapraszam do siebie :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz