Cusie i dziadówa borowa, czyli Milena Wójtowicz i Vice versa.
Po genialnym Post Scriptum, które po prostu połknęłam na raz, wiedziałam, że drugi tom nie może zbyt długo kurzyć się na półce. Uroczo-zwariowany duet strzygi Sabiny i inkuba Piotra kupił mnie całkowicie swoim humorem, sarkazmem i tonami pierniczków. Dlatego bez większego wahania sięgnęłam po stojące w kolejce Vice versa, żeby przekonać się, jakie absurdalne wyzwania, uduchowione emerytki i potwory czekają tym razem na agencję doradztwa post mortem!
Praktykantka – dziadówa borowa.
Na szczęście PS Professional Business Consulting niezmiennie oferuje najwyższej klasy usługi BHP i doradztwa post mortem. Nie oprze się im nawet potwór z Loch Ness… to jest z Nysy.
Staż pracy nienormatywnej.
Po Post Scriptum wiedziałam już, czego spodziewać się po powrocie do Brzegu. Sporej dawki absurdu, nienormatywnych problemów i Sabiny z Piotrem, którzy zdecydowanie nie prowadzą firmy jak normalni ludzie.
|
Tym razem dołącza do nich Żaneta – studentka, praktykantka i dziadówa borowa, która bardzo szybko przekonuje się, że praktyki zawodowe mogą wyglądać… nieco inaczej niż w broszurce uczelni. Nie będę oczywiście ukrywać, ale najbardziej cieszyło mnie oczywiście ponowne spotkanie z Sabiną i Piotrem. Ich przekomarzanki, pierniczki, lawendowe świeczki i kompletnie różne podejście do życia nadal robią robotę. Żaneta natomiast świetnie sprawdza się jako nowa perspektywa – sama próbuje ogarnąć studia, pracę i fakt, że jest potworem. No cóż, każdy ma jakieś problemy. Nie zabrakło też wilkołaków, łowców potworów, tajemniczego Cusia i Marii Strzeleckiej, czyli mamy Piotra, która udowadnia, że szamanizm i taniec mogą iść ze sobą w bardzo udanej parze. |
|
Mam tylko wrażenie, że tym razem zabrakło trochę mocniej zarysowanej intrygi. Vice versa bardziej przypomina zbiór kolejnych przygód ekipy niż jedną konkretną historię. Ale wiecie co? W tym przypadku zupełnie mi to nie przeszkadzało. To nadal jest dokładnie ten rodzaj lekkiej, absurdalnej fantastyki, przy której doskonale się bawiłam.


No Comment! Be the first one.