Cyfrowy koniec świata, maszyny z ludzką duszą i Jacek Dukaj w Starości aksolotla. Hardware dreams.
Kiedy apokalipsa zmiata z Ziemi całe życie, a ludzkie umysły uciekają do wnętrza maszyn, wiesz, że czeka Cię konkretna, cyfrowa jazda! A że prozie Jacka Dukaja trudno odmówić klimatu i rozmachu, po prostu nie mogłam przejść obok tej lektury obojętnie. Dlatego bez większego wahania sięgnęłam po Starość aksolotla, żeby przekonać się, jak scyfryzowani ocaleńcy i mechy radzą sobie z człowieczeństwem w świecie po końcu świata.
Kiedy tajemnicze promieniowanie sterylizuje Ziemię z wszelkiego życia, nielicznym ludziom udaje się przekopiować swoje scyfryzowane umysły w maszyny. Czy ocalili także swoje dusze?
Aksolotl to forma larwalna zwierzęcia, które nigdy nie osiąga dorosłości. Czy ludzkość jest w stanie dojrzeć samodzielnie?
Świat po końcu świata należy do kolejnych generacji mechów i seksbotów. W nich praktykują człowieczeństwo pogrążeni w nostalgii za utraconą biologią ocaleńcy – tworzą cywilizację po cywilizacji, życie po życiu i ludzkość po ludzkości. Dzielą się na gildie, formują alianse, prowadzą wojny, mają swoje polityki, ideologie i szalone religie metalu. I muszą podjąć wyzwania, przed jakimi nikt wcześniej nie stawał.
Człowiek czy hardware…
Książka zbierała już pierzynkę z kurzu na półce od jakiegoś czasu i przypomniałam sobie o niej dzięki wyzwaniu #polskafantastykafajnajest, bo idealnie pasowała mi do kolejnego questa – Koniec świata, czyli apo lub postapo.
|
W sumie podchodziłam do niej bez większych oczekiwań, tym większe było moje zaskoczenie, gdy dostałam naprawdę wciągającą historię o końcu świata, ucieczce ludzkiej świadomości do cyfrowej rzeczywistości i próbie odpowiedzi na pytanie, co właściwie zostaje z człowieka, kiedy pozbędziemy się… człowieka. A wierzcie mi, zostaje całkiem sporo problemów. Zamiast życia białkowego mamy świat maszyn, mechów, cyfrowych umysłów, frakcji i technologii, która momentami przyprawiała mnie o lekki ból głowy. Technicznego żargonu jest tu naprawdę dużo, choć słowniczek pomagał mi ogarnąć, o czym właściwie Dukaj do mnie mówi. Najbardziej podobało mi się jednak to, że pod całą tą warstwą hardware’u i software’u autor prowadził całkiem poważną rozmowę o ludzkiej naturze. Czy świadomość wystarczy, żeby nadal być człowiekiem? Czy bez ciała, emocji i doświadczeń nadal jesteśmy sobą? I czy po setkach lat cyfrowego istnienia w ogóle będziemy jeszcze pamiętać, po co właściwie chcieliśmy ocalić ludzkość? |
|
Do tego książka naszpikowana jest świetnymi ilustracjami, mnóstwem popkulturowych smaczków, a sama historia potrafiła mnie nieraz zaskoczyć.
Oczywiście nie wszystko było dla mnie oczywiste, nie wszystko ogarniałam od razu, ale ostatecznie właśnie ta mieszanka postapo, technologii i całkiem konkretnych rozkmin o człowieku zrobiła na mnie największe wrażenie.
Jeżeli macie ochotę sprawdzić, jak wyglądałby świat człowieka bez człowieka, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Tylko ostrzegam – lektura nie jest lekka, łatwa i przyjemna, a wręcz może spowodować spore przeciążenie softwar’u


No Comment! Be the first one.