Helmowy Parów, Kirith Ungol i wojna w Gondorze, czyli J.R.R. Tolkien i Wojna o Pierścień.
Po świetnej Zdradzie Isengardu literackie podglądactwo zaczęło mi się podobać. Dlatego nie mogłam sobie odpuścić i ogromną chęcią sięgnęłam po ósmy już tom Historii Śródziemia pod tytułem Wojna o Pierścień, żeby znowu zajrzeć autorowi przez ramię i zobaczyć, jak z tych wszystkich notatek i ciągłych zmian koncepcji wykuła się jedna z najbardziej epickich bitew trylogii.
Droga Pierścienia.
Standardowo nie będę Wam streszczać pism i innych historii zawartych w ósmej odsłonie Historii Śródziemia J.R.R. Tolkiena, ale pozostawię tu tylko ich tytuły:
CZĘŚĆ PIERWSZA. Upadek Sarumana
- Zniszczenie Isengardu (Chronologia)
- Helmowy parów
- Droga do Isengardu
- Ruiny i szczątki
- Głos Sarumana
- Palantír
CZĘŚĆ DRUGA. Pierścień zmierza na wschód
- Poskramianie Sméagola
- Droga przez trzęsawiska
- Czarna brama
- O ziołach i potrawce z królika
- Faramir
- Zakazany staw
- Rozstajne drogi
- Kirith Ungol
CZĘŚĆ TRZECIA. Minas Tirith
- Dodatek do Zdrady Isengardu
- Księga piąta rozpoczęta i zarzucona
- Minas Tirith
- Liczne drogi prowadzą na wschód (1)
- Liczne drogi prowadzą na wschód (2)
- Oblężenie Gondoru
- Droga Rohirrimów
- Opowieść przewidywana od Forannest
- Bitwa na polach Pelennoru
- Stos Denethora
- Dom Uzdrowień
- Ostatnia narada
- Czarna Brama staje otworem
- Druga Mapa
Za kulisami wielkiej historii.
Ósmy tom Historii Śródziemia po raz kolejny udowodnił mi, że zaglądanie Tolkienowi „przez ramię” potrafi być równie fascynujące, co sama wyprawa przez Śródziemie. A dodatkowo chyba już przestałam się łudzić, że ten człowiek działał jak perfekcyjna pani domu i miał wszystko rozpisane od pierwszego zdania. Oj, zdecydowanie nie. W tych zapiskach cały świat żyje, zmienia się, a fabuła dopiero dojrzewa w bólach.
|
Nie będę ukrywać, że największą frajdę sprawiło mi obserwowanie, jak na gorąco rodzą się bohaterowie i wydarzenia, które dziś znam prawie na pamięć i traktuję prawie, jak literacki monolit. Faramir pojawił się w notatkach niemal znienacka, by z każdą kolejną stroną coraz śmielej zagarniać dla siebie przestrzeń. Aragorn, który jest postacią, wobec której nie można przejść obojętnie, dopiero stopniowo wyrastał na prawdziwego króla, a Eowina długo walczyła z własnym losem – i to zanim w ogóle doszło do starcia z Władcą Nazguli. Nawet Szeloba mogła skończyć zupełnie inaczej. Tolkien naprawdę lubił trzymać w niepewności wszystkich – włącznie z samym sobą. Oczywiście czytając te wszystkie zapiski momentami robiło się ciężko. Szczególnie wtedy kiedy na czynniki pierwsze rozkładane był kalendarz, odległości i geografia. Czułam się jak na wyjątkowo wymagającej lekcji kartografii. Zaraz potem dostawałam jednak kolejne literackie smaczki i natychmiast wybaczałam te topograficzne tortury. |
|
To wciąż nie jest książka do połknięcia w jedno popołudnie i na pewno nie pozycja dla każdego. Jeśli jednak chcecie zobaczyć, jak z chaosu, skreśleń i setek poprawek rodziło się kultowe fantasy, ta podróż przez rękopisy jest tego warta.
Ja jestem zachwycona i polecam gorąco wszystkim fanom Władcy Pierścieni!


No Comment! Be the first one.