Finałowe starcie, przeznaczenie i koniec sagi, czyli Andrzej Sapkowski i Pani Jeziora.
Po mrocznej i emocjonalnie gęstej Wieży Jaskółki, która przy ponownym czytaniu bolała dokładnie tak samo jak za pierwszym razem, przyszedł czas na Panią Jeziora, czyli finałowy tom sagi o Geralcie, Yennefer i Ciri. Finał, który wiem, że zaboli jeszcze bardziej, ale też zakończy się z odpowiednim, bitewnym przytupem!
W królestwie Aen Elle.
W tym samym czasie śledzimy także losy głównego bohatera całej sagi – Wiedźmina Geralta, który zmuszony jest opuścić Caed Myrkvid. W końcu drogi Ciri i Geralta przecinają się, a akcja z każdą kolejną stroną nabiera tempa. Niewątpliwie Pani Jeziora to ponownie barwna, naszpikowana detalami historia, w której odnajdą się tylko ci, którzy pokuszą się o otwarcie pierwszej strony kolejnego tomu wiedźmińskiej sagi.
Przeznaczenie…
I znowu odkładając Panią Jeziora na półkę stwierdziłam, że ta książka to potężne, emocjonalne i bezlitosne domknięcie historii. Sapkowski nie bawi się w tanie happy endy – zamiast świata z waty cukrowej serwuje krwawą batalistyczną jatkę i brutalną polityczną szachownicę, na której bohaterowie muszą wreszcie zapłacić cenę swojego przeznaczenia.
|
Konstrukcja tego tomu to dla mnie czysty popis literackiego kunsztu. Nieliniowe przeskoki w czasie, perspektywa historyków z przyszłości czy zabawy arturiańskim mitem początkowo (jak zawsze ) wybijały mnie z rytmu, ale jak już przyzwyczaiłam się do flow, ostatecznie całkowicie mnie wciągnęły. Ciri ponownie skradła całe show, przechodząc bolesną transformację z ofiary w pełnoprawną kreatorkę własnej legendy. Geralt z drużyną (Regis tradycyjnie błyszczy!) momentami schodzili na drugi plan, ale ich poturbowane losy i tak, jak za każdym razem, łamały mi serce. Finał niestety nadal jest dla mnie słodko-gorzki, potwornie torturujący emocjonalnie i tak otwarty na interpretacje, że – no cóż – po skończonej lekturze znowu miałam ochotę po prostu patrzeć w ścianę i nic nie robić. Reasumując. Pani Jeziora Andrzeja Sapkowskiego to dla mnie unikatowa, mięsista i absolutnie wybitna perełka fantastyki. Przepiękna, choć jednocześnie bardzo bolesna. Mimo tego całego emocjonalnego ciężaru, książkę czytało mi się po prostu wyśmienicie, od pierwszej do ostatniej strony. |
|
Gorąco polecam!


No Comment! Be the first one.