Mroczne urban fantasy i magiczne tajemnice, czyli Magdalena Kubasiewicz i Mgły z Donlonu.
Mimo kilku drobnych zgrzytów i lekkiego niedosytu w poprzednim tomie, byłam zwyczajnie ciekawa, w którą stronę pójdzie dalej historia śledztw w tym spowitym mrokiem mieście. Dlatego bez większego wahania sięgnęłam po kolejną książkę z Avą Carey pod tytułem Mgły z Donlonu Magdaleny Kubasiewicz.
Czarnoksiężnik.
Funkcjonariusze Scotland Yardu muszą zadbać o utrzymanie porządku w mieście i pochwycenie czarnoksiężnika. Nie jest to jednak łatwe i to nie ze względu na jego potężną magię, a raczej na dar przekonywania do siebie ludzi. Pośród mgieł Donlonu dawnych wrogów łatwo mogą połączyć wspólne interesy, a przyjaciele odkrywają, że stoją po przeciwnych stronach barykady.
Love is in the air…
Muszę przyznać, że miałam odrobinę inne oczekiwania wobec Mgieł z Donlonu, ale miło, że autorka wyraźnie zmieniła dynamikę tego odcinka. Zamiast śledztwa w stylu kryminalnego Hogwartu dostałam czystą powieść akcji.
|
I o ile szlajanie się po zakątkach XIX-wiecznego Donlonu i grzebanie w jego przeszłości wyszło światu na dobre, bo zyskał trochę konkretu i barw, o tyle samo miasto w tym wydaniu wciąż wydaje mi się ciasne. Zamiast potężnej metropolii częściej czułam tam małomiasteczkowy klimat, przez co chwilami fabuła zwyczajnie mnie nie porywała. Duża w tym zasługa samej Avy, która szczególnie w pierwszej połowie potrafiła mnie wręcz zanudzić swoimi przemyśleniami. To wciąż postać dość bezbarwna, prowadzona na jednym tonie, przez co trudno jej tak naprawdę kibicować. Na dodatek reszta starej ekipy została zepchnięta na głęboki margines i momentami miałam wrażenie, że bohaterowie po prostu utonęli gdzieś we mgle. Niemniej jednak, gdy w drugiej połowie walka ze złym eskaluje, a donloński Scotland Yard rusza do boju, akcja łapie właściwy rytm i rumieńce. Relacje między postacią zyskują na sile, a wisienką na torcie okazała się oczywiście charakterna Kruczarka, która bez wysiłku kradnie show. |
|
Reasumując. Mgły z Donlonu Magdaleny Kubasiewicz to solidna kontynuacja serii, która momentami wypada nawet odrobinę lepiej niż tom pierwszy. Jeżeli lubicie urban fantasy z akcją osadzoną w (niby) Londynie, to warto skierować oczęta w stronę tej powieści.
Polecam!


Bardzo lubię urban fantasy i mam tę seriach w planach. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu.
Myślę, że jak będziesz ją czytać “na lekko” to będzie dokładnie, to czego szukasz. :D