Magiczne łakocie, japońskie duchy i lisi cukiernik, czyli Hiyoko Kurisu i Bursztynowe słodycze magiczne.
Od czasu do czasu nawet ja potrzebuję oderwać się od polskiej fantastyki . Więc gdy tylko w zapowiedziach mignęła mi książka Hiyoko Kurisu pod tytułem Bursztynowe słodycze magiczne, nie musiałam się długo zastanawiać. Japońskie klimaty, nadprzyrodzone istoty z legend i tajemnicza cukiernia prowadzona przez półlisa to zestaw, obok którego po prostu nie mogłam przejść obojętnie.
Sześć opowiadań.
Tradycyjnie nie będę streszczać opowiadań, ale tylko nadmienię, iż głównym ich spoiwem (oprócz oczywiście słodyczy) jest czarujący Kogetsu to półlis, półczłowiek.
- Chciwe konpeito
- Niewidzialny wasanbon
- Monaka z kasztanem nie do ukrycia
- Karmelki podmianka
- Jabłko w polewie „Sprawdzam”
- Pożegnalne mame daifuku.
Cozy fantasy.
Od pierwszego pacnięcia paluchem w czytnik wiedziałam, że ten zbiór opowiadań będzie mi się podobać.
|
Bo Bursztynowe słodycze magiczne Hiyoko Kurisu to klasyczne japońskie cozy fantasy, idealne do połknięcia na raz z kubkiem ciepłej herbaty i – najlepiej – jakimś dobrym ciachem w ręce. I choć konstrukcja tych opowieści bywa powtarzalna i przewidywalna, to absolutnie mi to nie przeszkadzało. Bo właśnie ta schematyczność tworzy bezpieczny, nostalgiczny klimat, w którym można się przyjemnie zaszyć. Sam pomysł na sklepik ze słodyczami na końcu zapomnianego pasażu, gdzie półlis Kogetsu serwuje magiczne łakocie pogubionym ludziom, od razu chwycił mnie za serducho. Choć to pewnie głównie zasługa tego uroczego demona, który swoim ciepłem potrafi otulić niczym puchowa kołderka (swoją drogą: czy demon w ogóle może być uroczy? ). Jednak to, co najbardziej polubiłam w tych sześciu opowiastkach, to brak taniego moralizatorstwa i spektakularnych zwrotów akcji. Dostałam za to ciepłą lekcję o tym, że łakocie dają jedynie delikatny impuls, a prawdziwa zmiana i tak musi wyjść od samych bohaterów. Finałowy rozdział, odsłaniający przeszłość właściciela sklepu, mocno mnie rozczulił i zostawił w głowie bardzo przyjemny, choć lekko słodko-gorzki posmak. |
|
Reasumując. Jeśli szukacie nienachalnej, ciepłej opowieści na zmęczone gąszczem codzienności myśli, to ten króciutki zbiór sprawdzi się idealnie.
Gorąco polecam!

Opowiadania o słodyczach? To brzmi bardzo słodko!
Słodko i “mięciutko”. :)