Zwierzoludzie, dochodzenie i Lulu czyli Michał Głowacz i Żywy beton.
W ramach wyzwania #polskafantastykafajnajest i questu z wyboru @ahywka_p sięgnęłam po Żywy beton. Tym samym miałam kolejną okazja, żeby sprawdzić, jak polska fantastyka radzi sobie z wizjami po końcu świata. A że postapo w różnych odsłonach niezmiennie budzi moją ciekawość, tym bardziej chętnie zajrzałam do świata, w którym beton żyje, natura odzyskuje teren, a technologia najwyraźniej nadal nie powiedziała ostatniego słowa.
Kierunek Las.
Gdy zlecenie odnalezienia zaginionej osoby trafia na jej biurko, Lulu wkracza w mroczny labirynt intryg, gdzie nic nie jest takie, jak się wydaje. W tej dynamicznej opowieści o lojalności, walce o przetrwanie i moralnych dylematach, granica między człowiekiem a maszyną coraz bardziej się zaciera.
Przygotuj się na podróż przez miasto, gdzie natura powoli odzyskuje to, co jej, a technologia nie cofnie się przed niczym, by zachować swoją władzę. Czy Lulu zdoła rozwikłać zagadkę, zanim będzie za późno? Odkryj niesamowity świat, w którym niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku, a przygoda dopiero się zaczyna.
Chaos.
No w sumie sama nie wiem, co mam myśleć o tej książce, bo przez pierwszą połowę naprawdę byłam zaintrygowana tym, dokąd to wszystko zmierza, a przez drugą coraz częściej zastanawiałam się „co ja tutaj robię?”.
|
Największą siłą tej historii jest zdecydowanie sam świat. Połączenie postapo, science fiction i fantastyki wypada tu naprawdę ciekawie. Są androidy, zwierzoludzie, żywy las, ślady dawnej technologii, natura odzyskująca teren po człowieku i wizja przyszłości, w której nauka najwyraźniej w pewnym momencie stwierdziła, że kontrola to pojęcie mocno umowne. To wszystko brzmi świetnie i rzeczywiście ma bardzo duży potencjał. Problem pojawia się wtedy, kiedy fabuła wyraźnie nie nadąża za ilością pomysłów. Akcji jest niewiele, tempo często siada przez długie opisy i fragmenty, które momentami bardziej przypominają wykład niż naturalny rozwój historii. Główna bohaterka Lulu chwilami da się lubić, choć bywały momenty, kiedy naprawdę miałam ochotę nią potrząsnąć, bo jej pokrętna logika potrafiła skutecznie podnieść mi poziom frustracji. Inni bohaterowie nie tyle wypadają słabo, co po prostu ledwo zdążają zaznaczyć swoją obecność, zanim znowu znikają gdzieś w tle. |
|
Finał zaś zamiast porządnie domknąć całość, zostawia raczej wrażenie chaosu – takiego już całkiem konkretnego chaosu.
Podsumowując. Widać, że autor miał bardzo ciekawy pomysł na świat. Motyw robotyki, przyszłości po wojnie z maszynami i rzeczywistości stopniowo przejmowanej przez naturę fajnie się komponuje i aż prosi się o mocną historię. Szkoda tylko, że sama otoczka pomysłu zwyczajnie nie dorasta do tego potencjału.
Mimo wszystko, jeśli lubicie nietypowe światy i takie historie, w których tło bywa ciekawsze od samej fabuły, to warto zajrzeć choćby właśnie dla tego ciekawie wykreowanego i przemyślanego świata – bo to on zostaje tu w głowie najdłużej.


No Comment! Be the first one.