Spisek, piękna narzeczona i Król Szmaciarzy Cassandry Clare.
Pierwsze spotkanie z Lin, Conorem i Kelem było intrygujące, choć – nie ukrywam – bez hurraoptymizmu. Ciekawość jednak zrobiła swoje, więc z zainteresowaniem wypatrywałam kontynuacji tej historii. I po ponad dwóch latach w końcu się doczekałam – Król Szmaciarzy trafił w moje ręce, a ja mogłam sprawdzić, czy Cassandra Clare faktycznie rozwinęła skrzydła w tym uniwersum.
Odrodzona Bogini.
Czy dwoje outsiderów może ocalić królestwo?
Po masakrze dwór królewski pogrąża się w chaosie. Kel, sobowtór księcia Conora i Strażnik Miecza, tropi zdrajców, kierując się jedynie wskazówkami Króla Szmaciarzy – władcy przestępczego półświatka Castellane. Trop prowadzi do spisku wymierzonego w rodzinę królewską, a jego przywódca ma poślubić kobietę, którą Kel darzy uczuciem.
Lin, która ogłosiła się Odrodzoną Boginią, musi udowodnić swoją moc przed przywódcą własnego ludu. Porażka oznacza wygnanie, więc ocalić ją może tylko kolejne ryzykowne oszustwo. Gdy napięcie w mieście narasta, książę Conor żąda, by Lin uzdrowiła jego obłąkanego ojca, opętanego przez starożytną magię. Kel i Lin muszą wybrać, komu zaufać — każdy błędny krok może kosztować ich życie.
Impreza się rozkręciła.
Początek i tym razem nie był dla mnie najłatwiejszy. I wcale nie dlatego, że książka mnie nie porwała – po prostu najpierw musiałam wyłuskać z zakamarków pamięci, kto jest z kim, kto kogo zdradził i jakie spiski aktualnie mamy w menu.
|
Ale jak już ogarnęłam kuwetę… to przepadłam. Od początku jest dynamit i bardzo szybko czuć, że tu już nie ma miejsca na niewinne decyzje ani półśrodki – zaczyna się konkretna gra, bez hamulców. Connor dostaje po głowie odpowiedzialnością (i dobrze, książęciuniowi się należało trochę od życia ), Kel tonie w sekretach jak w kiepskiej brazylijskiej telenoweli, a Lin zaciska zęby i robi wszystko, żeby udowodnić swoją wartość – nawet jeśli świat z wyjątkową konsekwencją rzuca jej kłody pod nogi. Muszę przyznać, że choć momentami robi się chaotycznie, to ja przez tę fabułę po prostu płynęłam. Polityka, półświatek, magia i ludzie, którym tak średnio można ufać. Do tego relacje – napięte jak guma w majtasach, niewygodne, momentami aż bolesne. I ten romantyczny wątek (no, powiedzmy sobie szczerze – raczej taki średni z tych gorszych ) … emocji tu nie brakuje, a rozsądek bohaterów momentami ewidentnie znajdował się w innym pomieszczeniu. |
|
Trochę się tu rozpływam nad książką, ale spokojnie – nie jest idealnie. Bywa tłoczno od wątków, niektóre rzeczy aż proszą się o dopowiedzenie, a chwilami miałam wrażenie, że autorka dorzuca jeszcze jedną rzecz do i tak już pełnego garnka. Ale za to końcówka… no tutaj nie mam pytań. Wchodzi bez ostrzeżenia i robi dokładnie to, co powinna.
Podsumowując. Król Szmaciarzy to świetna, dynamiczna kontynuacja serii, która momentami gubi oddech, ale nadrabia emocjami i tempem. Czytałam z ogromną przyjemnością i tak – poproszę kolejny tom. Najlepiej już.

No Comment! Be the first one.