Ava Carey „wraca” do szkoły, czyli Magdalena Kubasiewicz i Cienie z Donlonu.
Magdalena Kubasiewicz zdążyła mnie już przyzwyczaić do tego, że jej historie są lekkie, klimatyczne i mają w sobie to „coś”, co wciąga bez większego wysiłku. Dlatego w ramach wyzwania #polskafantastykafajnajest skusiłam się na Cienie z Donlonu i z magią, tajemnicami i szkołą, w której ewidentnie dzieje się coś bardzo nie tak.
Donlon jest pełen magii, mgły i cieni, a Ava Carey włada tymi ostatnimi.
Jeden z tych sekretów skrywa się w Avallen, a zaginięcie Malory, koszmary uczniów i ich dziwne zachowania mogą być z nim związane. Carey, zatrudniona w donlońskim Scotland Yardzie, ma za zadanie odkryć, co dzieje się w szkole – czego nie ułatwiają ani zła reputacja dyrektora, ani młody geniusz, William Doe, zdecydowany dotrzeć do prawdy na własną rękę.
Mroczne urban fantasy.
Mam słabość do mrocznych urban fantasy, więc ta książka od początku dostała u mnie spory kredyt zaufania – i w sumie po lekturze mam lekkiego kaca.
|
Sam pomysł na Donlon i magię, która bardziej szkodzi niż pomaga, naprawdę ma potencjał. Tylko momentami wszystko tonie w tej samej, ciężkiej mgle i zamiast budować napięcie, zaczyna się to trochę zlewać w jedną, nieprzeniknioną całość. Klimat jest, owszem, ale kiedy wszystko jest mroczne non stop, to w pewnym momencie – powiedzmy sobie szczerze – przestaje robić wrażenie. Ava jako bohaterka daje radę, chociaż nie porwała mnie tak, jak bym chciała. Bardziej obserwowałam ją z boku, niż jej kibicowałam. Śledztwo było w porządku, intryga się broniła, ale nie czułam, żeby historia mnie porwała. Ot po prostu sobie była. Patrząc na całokształt to najbardziej zabrakło mi tu chyba oddechu i lepszego wybrzmienia świata. Bo czuć, że pod spodem jest coś więcej, tylko nie wszystko dostało swoją szansę, żeby się przebić i rozwinąć. |
|
Mimo tych drobnych zgrzytów Cienie z Donlonu czytało mi się całkiem dobrze i jestem zwyczajnie ciekawa, w którą stronę to pójdzie dalej – licząc jednocześnie na trochę więcej balansu


No Comment! Be the first one.