Przyjaciele i sekrety, czyli Ania i Liliowy Dwór – trzecie spotkanie z Wielomrokiem
Po drugim spotkaniu z Anią wiedziałam już, że to seria, do której będę wracać z czystej czytelniczej ciekawości. Może nie bez zastrzeżeń, ale jednak z przyjemnością. Dlatego bez większego zastanowienia sięgnęłam po trzeci tom cyklu Bartłomieja Baranowskiego – Ania i Liliowy Dwór – żeby sprawdzić, w co tym razem autor wpakuje swoich młodych bohaterów.
Liliowy Dwór i Negatyw.
Tymczasem Ania z przyjaciółmi pracują nad sabotowaniem działań Pałacu w imię złożonej obietnicy. Wszystko się komplikuje, gdy zdolne trio poznaje tajemniczą dziewczynę.
Czy będzie to Trzeci Apostoł, zwiastun armagedonu? A może wartościowy sojusznik w walce z Sethem? Ściagającego Anię, powierniczkę karabeli Sobieskiego.
Spotkanie ze starą znajomą.
Trzeci tom Anki i Wielomroku nadal ma ten swój ciepły, lekko melancholijny klimat, w którym magia przeplata się z codziennością, a emocje bohaterów są na pierwszym planie.
Ania na naszych oczach dorasta – nie jest już tą samą dziewczyną z początku serii, a decyzje, przed którymi staje, są wyraźnie cięższe i bardziej „dorosłe”. I to akurat bardzo mi się podobało.
Akcja rozwija się ciekawie, momentami nawet całkiem dynamicznie. Tylko że im dalej w las, tym częściej brakowało mi konkretu. Pojawiają się nowe wątki, tajemnicze postacie, stawka rośnie… ale napięcie nie zawsze idzie za tym w parze. Miałam wrażenie, że zamiast podkręcać tempo przed finałem, historia momentami trochę się rozmywa.
Na szczęście relacje między bohaterami nadal są najmocniejszą stroną tej powieści i to one trzymają ją w ryzach.
Dzięki temu książkę czyta się szybko i przyjemnie, choć gdzieś z tyłu głowy zostaje lekki niedosyt.
Mimo tych drobnych potknięć i mankamentów odcinka, ja dalej Ani kibicuję – tylko teraz już z trochę większymi oczekiwaniami.
A Wy, jeżeli lubicie młodzieżowe historie z nutką magii i dobrze rozpisanymi relacjami, to trzeci tom Anki i Wielomroku powinien Wam się spodobać.
Polecam!


No Comment! Be the first one.