Kodeks Gai i Stara kobieta i smok Marcin S. Przybyłek.
Twórczość Marcin S. Przybyłek to dla mnie przede wszystkim świetne serie Gamedec i Orzeł Biały. Dlatego nie mogłam sobie odmówić przyjemności przytulenia ostatniej powieści autora Stara kobieta i smok, by sprawdzić jego wizję świata, w którym dawna technologia wygląda dziś jak magia.
Liana i Jazon.
Na początku była Nologia. Wszechobecna, wszechwładna, wszechmocna. Tkwiła w ciele, umyśle i duszy wszystkiego, co żyło – ludzi, zwierząt, roślin. A potem przyszła Zagłada. Cywilizacja, która wznosiła się na ramionach kodów i algorytmów, upadła, pozostawiając po sobie świat pełen szczątków sieci i strzępów zapomnianej technologii.
Minęło tysiąc lat. Nieliczni wciąż widzą ikony wiszące w powietrzu, czują ich działanie, potrafią używać widm Prastarych. Nazywają ich czarownikami. Wśród nich jest Stara Kobieta i jej Uczeń – wiedzący więcej, niż powinien. Są też Smoki – tajemnicze drapieżniki, których boją się nawet najodważniejsi. Razem wkraczają w wir wydarzeń, które mogą odmienić oblicze Uropy, sterroryzowanej przez tę, której imienia lepiej nie wymawiać.
Draco Dei.
Chyba spodziewałam się troszeczkę czegoś innego, ale w sumie nie mam z tym większego problemu, że książka poszła innym torem, niż ja sobie wcześniej w głowie zaplanowałam.
|
Pomysł na fabułę od samego początku jest naprawdę intrygujący. Dzięki czemu bujałam się po świecie po upadku naszej cywilizacji, w którym dawna technologia zamieniła się w coś na pograniczu magii, a smoki pełnią dość… praktyczną funkcję w pilnowaniu równowagi. Główna bohaterka, Liana, która ma dobrze ponad siedemdziesiąt lat, jest łowczynią z charakterkiem i językiem ostrzejszym niż niejeden miecz. Towarzyszy jej Jazon – młody chłopak, który nie tylko uczy się, jak „tańczyć ze smokami”, ale też jak komplikować sobie życie w sposób mniej lub bardziej spektakularny. No i właśnie Jazon dość szybko odkrywa, że sama zabawa ze smokami wcale nie jest tu największym problemem. Bo o wiele trudniejsze okazują się polityczne intrygi, tajemnicza Gaja pilnująca porządku świata, mentorka, która postanawia zakończyć życie po swojemu i rosnąca liczba pytań o to czym właściwie są i skąd się biorą smoki. |
|
Jeśli chodzi o akcję, to niestety powieść jest dość nierówna, a początek jest wręcz ślimaczy. I choć klimat oraz kreacja świata robią naprawdę świetną robotę, to powolne tempo i cała lawina nowych pojęć potrafią nie tylko namieszać w głowie, ale też momentami zwyczajnie uśpić.
Na szczęście w pewnym momencie wszystko zaczyna wskakiwać na właściwe tory. Słownik nowych terminów wreszcie się kończy, akcja przyspiesza, a ciekawie zbudowany świat i bohaterowie – którym bardzo łatwo zacząć kibicować – zaczynają naprawdę robić robotę.
Dlatego mimo tego ciężkiego, bardzo powoli rozwijającego się początku czytając Starą kobietę i smoka bawiłam się po prostu dobrze. Z przyjemnością obserwowałam to nietypowe połączenie fantasy i science fiction, a przy okazji wyłapałam też kilka całkiem ciekawych refleksji o naturze człowieka.
Jeśli lubicie takie mieszanki gatunkowe i nie boicie się początkowej dłużyzny, to ta powieść może być dla Was naprawdę całkiem przyjemną przygodą.


No Comment! Be the first one.