Yonzi Chamarovitch i odbudowa Kolosa, czyli Krzysztof Piersa i Twórcy żywych maszyn.
Twórcy żywych maszyn Krzysztofa Piersy to książka, która udowadnia, że czasem można lubić pierwszy tom serii i… kompletnie nie zauważyć, że powstał drugi. Księżycową szarańczę (czy raczej powinnam napisać Kosmiczne bobry i zemsta księżycowej szarańczy) czytałam w 2019 roku, tytuł po drodze się zmienił, życie się wydarzyło i kontynuacja umknęła mi całkowicie – aż do momentu, gdy przypadkiem wpadłam na nią w mojej apce EmpikGo. A że do Światozbioru i Yonziego mam wyraźną słabość, powrót do tego uniwersum był tylko kwestią czasu.
10 lat później…
Mezmer Tornov piastujący urząd namiestnika Cesarstwa Soryjskiego przemienił kraj w jedną wielką manufakturę wojny. Przekonany jest o nieuchronnym nadejściu kolejnej konfrontacji z Księżycową Szarańczą. Tymczasem Casandrę trawią wyrzuty sumienia z powodu tragedii, do której sama się kiedyś przyczyniła. Z każdym dniem coraz bardziej traci kontrolę nad żarłocznymi owadami, a pierwsze skrzypce zaczyna grać wśród nich Księżna – dla niej wszystko, co żyje, jest tylko pożywieniem dla roju.
W kierunku Sory zbliża się krążownik z Alamalu. Twórcy żywych maszyn opuścili swój świat w poszukiwaniu mechanicznej abominacji i wszystkich jej świadków. Czy mieszkańcy Sory potrafią się zjednoczyć pod rozkazami generała Hajmira Genzelmayera w obliczu nowego, stokroć większego zagrożenia?
Alamalczycy bowiem tylko z daleka wyglądają jak aniołowie…


No Comment! Be the first one.