Wielki finał i ostateczne przeobrażenie, czyli Radek Rak i Agla. Abraxas.
Skoro już raz „spięłam poślada” i wpadłam po uszy w świat Agli, to było jasne, że na dwóch tomach się nie skończy. Po Alefie i Aurorze nie mogłam tak po prostu zostawić Sofji i całego tego przedziwnego uniwersum w połowie drogi. Dlatego Agla. Abraxas Radka Raka wzięłam do ręki z mieszaniną ekscytacji i lekkiego niepokoju – bo z finałami bywa różnie, a ja bardzo chciałam, żeby ta historia domknęła się tak, jak na nią zasługuje.
Bóg jest jeden!
Nie bacząc na przeciwności Sofja Kluk poszukuje odpowiedzi na ostatnie z dręczących ją pytań. Może się jednak okazać, że dobro innych jest ważniejsze od rozwiązania zagadki.
Czy to powstrzyma dziewczynę od konfrontacji z jej największym przeciwnikiem – własną matką?
Chaotycznie i ambitnie.
Finał Agli czytałam z ekscytacją, ale i z lekkim napięciem. Wszystko przez to, że autor w poprzednich odcinkach porozstawiał tyle figur na planszy, otworzył tyle wątków i złożył tyle obietnic, że naprawdę obawiałam się, czy zdoła to wszystko domknąć bez spektakularnej katastrofy. I muszę uczciwie przyznać — wybrnął z tego całkiem zgrabnie. Choć momentami na scenie robiło się naprawdę tłoczno.
|
Mimo tego lekkiego chaosu to właśnie bohaterowie wciąż są dla mnie crème de la crème tej historii. Sofję zobaczyłam tu w odsłonie bardziej kruchej i zagubionej, niż się spodziewałam. Kiedy znika jej główny motor działania, zostaje pustka i bardzo niewygodne pytanie: kim właściwie jestem, jeśli nie tym, co mnie napędzało? I ta jej niepewność wybrzmiała dla mnie zaskakująco ludzko. Tymian… no cóż. Patrzyłam na jego drogę z prawdziwą satysfakcją. Z zarozumiałego chłopca wyrósł na lidera z krwi i kości – takiego, którego życie bez przerwy wystawia na próbę i mówi: „sprawdzam”. A Flora? Flora jest absolutną magią. Dosłownie i w przenośni. Jej rozwój to zupełnie inny poziom i przy każdej jej decyzji miałam ochotę kibicować jej na stojąco. Fabuła nie pozostaje w tyle za swoimi bohaterami. Wracają starzy gracze, pojawiają się nowe twarze, gobliny o bezwstydnie nieprzyzwoitych imionach maszerują ku swojej ziemi obiecanej, a nad wszystkim unosi się rewolucja spleciona z metafizyką. Były momenty, w których musiałam się naprawdę skupić, żeby nadążyć za tym, co się dzieje na planszy – na kartach było bowiem gęsto od idei, symboli i zwrotów akcji, które chwilami wydawały mi się balansować na granicy kontrolowanego lub mniej chaosu. |
|
Ale kiedy kolejne elementy zaczęły wskakiwać na swoje miejsce, poczułam autentyczną satysfakcję. Taką, która w pełni wynagrodziłam moje wcześniejsze zagubienie.
Reasumując: Agla. Abraxas Radka Raka to nie jest fantasy do szybkiego „odhaczenia”. To powieść, która otworzy przed Wami ogromny świat, wielowarstwowy i momentami wymagający pełnej uwagi. Ale ja właśnie za to go cenię. Bo dzięki tej wielowarstwowości dostałam piękną opowieść o przemianie, wolności i cenie, jaką trzeba za nią zapłacić. Ambitną, chwilami chaotyczną, ale dla mnie – satysfakcjonującą, która jest naprawdę dobrym domknięciem tej serii.
Gorąco polecam!


No Comment! Be the first one.