Podsumowanie roku 2025.
Mamy już 2025 rok, więc tradycji musi stać się zadość – czas podsumować minione dwanaście miesięcy. A jaki to był rok? Przede wszystkim mocno pracowny. W pracy momentami było zwyczajnie urwanie głowy – zmian po kokardki, tempo bez litości i ciągłe „ogarniamy, bo trzeba”. Nie było łatwo (if you know what I mean), ale jakoś dałam radę – choć chwilami na oparach.
Domowo również nie próżnowaliśmy. Ogródek wciąż pozostaje w fazie in progress, a jakby tego było mało, w tym roku do listy „rzeczy do zrobienia” dołożyliśmy remont sypialni. Tak więc kurz, farba i nieszczęśliwy Merlin, który zdecydowanie nie jest fanem zmian wszelakich.
Blogowo… jest mnie trochę mniej. Świadomie odcinam się od socjali, notek powstaje mniej, ale coś za coś – zyskałam więcej czasu na czytanie, spacery z Merlinem i zwykłe bycie tu i teraz. I w sumie całkiem mi z tym dobrze.
Wyzwanie #polskafantastykafajnajest po przeniesieniu na Discorda nieco wyhamowało, ale satysfakcja została. Uśmiech na twarzy też. A wszystkim czytającym należą się ciepłe ukłony – bo bez Was nie byłoby ani motywacji, ani tej całej blogowej radości. Blogowo zresztą również: dziękuję, że wciąż zaglądacie i jesteście, nawet jeśli ja pojawiam się rzadziej.
Jeśli chodzi o #zmniejszamtakpoprostu, to… cóż. W tym roku stosiku nie udało się zmniejszyć, ale za to powiększyłam go jedynie o +8 pozycji. Ostateczny styl tego wyniku pozostawmy bez komentarza.
Cyferkowo.
Skoro w internetach było mnie mniej, to – jak się okazało – czytałam więcej. I to nie tylko ilościowo, ale też kartkowo (a nawet bardziej kartkowo niż zwykle).
Panie nadal trzymają się mocno i powoli przejmują stery. W zeszłym roku było ich nieco ponad 40%, w tym już odrobinę więcej – trend rosnący, a ja absolutnie nie protestuję. Polska vs świat tym razem wypadła trochę słabiej, bo książki rodzimych autorów i autorek nie dobiły do połowy wszystkich lektur, ale tragedii nie ma – po prostu czytało się szerzej.

Gatunkowo bez wielkich rewolucji – dalej króluje fantasy. Za to wyraźnie zaznaczył się w tym roku „dreszczyk”, który wskoczył na zaskakująco wysoki poziom. Widocznie taki był klimat roku.
Kupowanie książek? No cóż… było go więcej niż w zeszłym roku. Dokładnie o kilkanaście tytułów więcej, ale kto by to tam liczył. 
Jeśli chodzi o wydawnictwa, najczęściej trafiałam na książki z Zysku i S-ki, Dolnośląskiego i SQN. I dla porządku odnotujmy: Fabryka Słów tym razem odpoczywała.
Top-ki i inne ciekawe teksty.
Tradycyjne, jak w latach poprzednich pokusiłam się o przygotowanie wpisów naj…-ek pierwszego i drugiego półrocza 2025, więc nie będę się powtarzać, tylko podrzucę poniżej te dwa urocze odnośniki. ;)
![]() |
![]() |
Wyzwania.
W 2025 roku wzięłam udział w dwóch wyzwaniach. Ich podsumowanie, zasady i co czytałam w ramach wyzwania znajdziecie >> TU <<
![]() |
![]() |
Najchętniej czytaliście.
Jeśli chodzi o najchętniej wyszukiwane i czytane notki na blogu, to zestawienie w tym roku wygląda dość… tendencyjnie. Na prowadzenie ponownie wysunął się Ranking zajebistości Metro 2033, który w zasadzie królował w każdym miesięcznym zestawieniu. Tuż za nim uplasował się Forst w akcji #3: Trawers Remigiusza Mroza, bo Forst — jak wiadomo — klika się zawsze.
Widać też, że w tym roku do łask wróciły mangi – Generał Daimos… Czyli jak to się zaczęło oraz Death Note – Notatnik Śmierci. Muszę przyznać, że jestem trochę w szoku, że do topki załapało się również wyzwanie #polskafantastykafajnajest — szczególnie że w miesięcznych zestawieniach było je widać raczej sporadycznie.
◊ Ranking zajebistości Metro 2033 by unSerious.pl
◊ Forst w akcji # 3: Trawers Remigiusza Mroza
◊ Generał Daimos… Czyli jak to się zaczęło
◊ #polskafantastykafajnajest czyli wyzwanie unSerious.pl na rok 2025
◊ Death Note – Notatnik Śmierci
Plany na 2026.
Bez większych zaskoczeń – nadal będzie mnie mniej blogowo i socjalnie. Ten kierunek raczej się utrzyma, choć nowa formuła wyzwania #polskafantastykafajnajest będzie ode mnie wymagała trochę więcej uwagi i czujności, więc całkiem z sieci nie zniknę.
Poza tym nie mam wielkich planów. Kilka wyjazdów, jedno potańczenie na weselichu i to w zasadzie tyle. Reszta – jak zwykle – wyjdzie w praniu.
A praca? Cóż… zapowiada się kolejny rok z kategorii „musicie ścisnąć poślada”. Co dokładnie z tego wyniknie, czas pokaże – na razie zakładam, że będzie intensywnie.
I to by było na tyle.
A jak tam u Was? Jak minął 2025 rok? Trafiliście na jakieś świetne książki, a może odwiedziliście ciekawe miejsca? I jak z planami na 2026?
Podzielcie się koniecznie swoimi przemyśleniami albo wrzućcie linki do swoich podsumowań w komentarzach. Chętnie poczytam!








Widzę, że z kupowaniem wchodzisz na wysokie obroty. Problem z miejscem na regały już jest, czy dopiero będzie? :D
Jeszcze mam trochę miejsca – na rok, może na dwa ;) A poza tym dzielę się zasobami ze znajomymi :P