Starożytne świątynie, wyprawa głęboko do wnętrza Ziemi i Krew kamienia Arkady Saulskiego.
Skoro już dałam się wciągnąć w mroźne Uniwersum Orlanu, to było jasne, że na jednym tomie się nie skończy. Krew Kamienia to naturalny kolejny krok po Sercu Lodu – z tą różnicą, że tym razem sięgając po książkę liczyłam na trochę więcej mięsa na kościach fabuły i mocniejsze uderzenie.
Harlan i Nira.
Nira, zwiadowczyni z korpusu ekspedycyjnego armii Maeid i weteranka brutalnego konfliktu, zostaje zdradzona przez najbliższych jej ludzi. Od śmierci ratuje ją Harlan – skazaniec, który na obliczu nosi symbole wszystkich popełnionych zbrodni. Razem ruszają szlakiem krwawej zemsty, która zaprowadzi ich do starożytnego królestwa, a nawet dalej – głęboko pod jego powierzchnię.
Tylko w głębokim mroku znajdą światło i ukojenie
Mrocznie i surowo.
Krew kamienia to druga i jednocześnie ostatnia część Uniwersum Orlanu i jeśli spojrzeć na oba tomy z pewnego dystansu, to bez problemu da się zauważyć, że mają ze sobą sporo wspólnego.
|
W poprzednim odcinku ramię w ramię szli Seth i Erin, tutaj autor sparował Harlana i Nirę. I trzeba uczciwie przyznać, że ten tom ma nad poprzednim jedną, malutką przewagę – bohaterowie są odrobinę lepiej wykreowani. Harlan nie jest typowym kartonowym zabijaką, który potrafi tylko machać toporem, ale facetem z konkretnym bagażem doświadczeń i wyraźną, odczuwalną na kartach książki przemianą. Nira z kolei nie sprowadza się do roli „pustej wojowniczki biegającej po lasach za zemstą”, tylko jest postacią z charakterem – potrafi być dzielną towarzyszką, ale też kimś, kto umie sobie pewne rzeczy w głowie poukładać. Jeśli chodzi o fabułę, nie ma tu wielkich fajerwerków – i szczerze mówiąc, zupełnie ich nie oczekiwałam. Historia jest prosta, momentami wręcz schematyczna, tempo nadal bywa nierówne, a podziemna wyprawa chwilami wygląda jak sesja RPG rozpisana rozdział po rozdziale. Mnie to jednak specjalnie nie przeszkadzało (lubię RPG ). Świat Gardy i to, co czai się pod ziemią, ma w sobie coś niepokojącego i sugestywnego. Do tego druga połowa powieści nie tylko nadrabia dynamiką, ale dorzuca też odrobinę emocjonalnego dreszczu. I choć finał jest dość przewidywalny, to w ogólnym rozrachunku daje satysfakcję. Reasumując: Krew kamienia Arkadego Saulskiego to lekkie, fantastyczne czytadło z solidną porcją krwawej przygody, utrzymane w starym, dobrym stylu. Więc jeśli lubicie proste historie, wyrazistych bohaterów i wyprawy w miejsca, gdzie raczej nie powinno się zaglądać – to książka, jak i cała seria powinny Wam się spodobać. |
|


No Comment! Be the first one.