Niedokończone opowieści Śródziemia i Numenoru, czyli ponownie wkraczam w świat Władcy Pierścieni J.R.R. Tolkiena.
Nie raz już wspominałam, że mam słabość do wszystkiego, co pozwala mi wrócić do Śródziemia — a nowa, ilustrowana edycja Niedokończone opowieści Śródziemia i Numenoru to wręcz zaproszenie, którego absolutnie nie sposób odmówić. Zwłaszcza kiedy na okładce mrugają do mnie nazwiska Alana Lee, Johna Howe’a i Teda Nasmitha.
Pierwsza, Druga i Trzecia Era.
Standardowo nie będę Wam streszczać opowiadań zawartych w Niedokończonych opowieściach Śródziemia i Numenoru J.R.R. Tolkiena, ale pozostawię tu tylko ich tytuły:
| CZĘŚĆ PIERWSZA PIERWSZA ERA
|
CZĘŚĆ DRUGA DRUGA ERA
|
| CZĘŚĆ TRZECIA TRZECIA ERA
|
CZĘŚĆ CZWARTA
|
Witajcie w Śródziemiu.
Sięgając po raz kolejny po Niedokończone opowieści Śródziemia i Númenoru, wiedziałam jedno – znowu będę miała okazję rozpłynąć się w jednym z moich ulubionych światów.
Wyświetl ten post na Instagramie
I tak właśnie było. Po kilku fragmentach byłam ponownie stracona dla rzeczywistości, bo istniało już tylko Śródziemie i Númenor.
Musicie jednak wiedzieć, że ten zbiór to nie książka do połknięcia na raz, a raczej wejście do warsztatu Tolkiena. Tu w szufladach leżą szkice, pomysły, półzdania i historie, które nigdy nie doczekały się swojej „ostatecznej wersji”, a mimo to potrafią zachwycić bardziej niż niejeden dopieszczony tom.
Największą frajdę sprawiło mi odkrywanie tych wszystkich zakulisowych smaczków – od Pięciu Czarodziejów, przez kulisy wyprawy Thorina, aż po pełną grozy opowieść o upadku Númenoru. Właśnie tu widać, jak potężnie rozgałęzione były myśli Tolkiena i jak wiele wątków nosił w głowie jednocześnie.
A jego syn Christopher prowadzi nas przez ten twórczy chaos z taką starannością, że z notatek, fragmentów i szkiców wyrasta spójna, fascynująca podróż.
I ilustracje… po prostu cudo. Lee, Howe i Nasmith robią tu robotę, która idealnie dopełnia cały zbiór i nadaje temu dziełu należyta oprawę.
Reasumując. Niedokończone opowieści Śródziemia i Númenoru J.R.R Tolkiena to książka wymagająca, ale niesamowicie satysfakcjonująca.
Dla fanów – absolutny rarytas.


Też biorę się do czytania. Mam sentyment do Tolkiena i ogólnie ludzi urodzonych do połowy ubiegłego wieku. To po prostu inni ludzie. Historia życia Tolkiena i to, że stracił większość przyjaciół, odcisnęło na nim piętno, ale pozostał uśmiechnięty.
Słyszałem o tym zbiorze opowiadań już dużo wcześniej, a chcę go przeczytać, bo ukazał się w witrynce mojej lokalnej księgarni. Wyglądało to tak, jakby właściciele urządzili sobie „tydzień Tolkiena” – nowe Niedokończone opowieści stały obok rozszerzonych Listów (premiera z grudnia 2025) oraz najbardziej znanych: Władcy Pierścieni, Hobbita i Silmarillionu (wszystko wydania Zysk i S-ka z lat 2023-2024). Widok tej kolekcji w oknie wystawowym ostatecznie mnie przekonał.
Ciekawi mnie to, co napisałaś o „warsztacie Tolkiena”. Myślę, że dla fana to dodatkowa gratka, móc zobaczyć ten proces twórczy. No i te nazwiska na okładce: Lee, Howe i Nasmith to gwarancja, że wizualnie będzie to uczta. Dzięki za zachętę!
Ja jestem zakochana w twórczości Tolkiena, więc dla mnie każda książka, każda notatka to mała gratka. Poczuć i może choć trochę podejrzeć warsztat autora – to jest coś, co nie zdarza się co dzień. :D Życzę cudownej lektury i samych zachwytów. :)