Polityczne szachy i Konsulat. Stalowy szept. Jakub Pawełek.
Jakuba Pawełka kojarzyłam do tej pory głównie z okładek przewijających się w Internetach, więc gdy Warbook podesłał mi Konsulat. Stalowy szept, stwierdziłam, że najwyższa pora sprawdzić, jak autor poradził sobie z geopolitycznym thrillerem, w którym wielkie mocarstwa wraz Polską rozgrywają swoistą partię szachów, a której stawką jest „los świata”.
Krwawy pucz.
Tymczasem prozachodnie ambicje nowego rosyjskiego prezydenta zostają zachwiane próbą zamachu na amerykańskiego sekretarza stanu w Petersburgu. W ślad za niedoszłymi zabójcami rusza międzynarodowa grupa śledcza złożona z agentów wywiadów, które jeszcze niedawno stały po przeciwnych stronach barykady.
Tak powstaje Konsulat – tajna operacyjna komórka Ukrainy, Polski, Rosji i USA, której zadaniem jest odkrycie, kto naprawdę pociąga za sznurki. Spojrzenia poturbowanych potęg zwracają się ku Kazachstanowi – zapomnianej w wojennej zawierusze bramie do Azji. Tam rozstrzygnie się los świata, w którym sojusze są kruche, zdrada stała się codziennością, a granica między patriotyzmem a cyniczną grą interesów dawno przestała istnieć.
Z charakterem i pomysłem.
Political fiction to dla mnie zawsze smakowity kawałek lektury, bo gdybanie o alternatywnych wersjach historii ma w sobie coś wyjątkowo kuszącego.
Wyświetl ten post na Instagramie
Dlatego Konsulat. Stalowy szept wciągnął mnie już od pierwszej strony, na której z przyjemnością śledziłam – i wręcz widziałam oczyma duszy mojej – krwawy pucz na Kremlu oraz śmierć Władimira Putina.
A potem było już tylko z górki. Polityczne intrygi, podchody i drobne smaczki, które sensownie dokręcały śrubę, dzięki czemu całość płynęła w naprawdę dynamicznym tempie. Owszem, trafiały się momenty lekkiego „uśpienia”, ale wystarczało kilka stron, by napięcie wróciło na właściwe tory, a dialogi odzyskiwały swój poziom.
Te wszystkie rozgrywki i starcia nie miałyby jednak takiego efektu, gdyby nie bohaterowie. Nie ma tu żadnych muskularnych herosów nacierających klaty olejkiem dla lepszego połysku. Są polityczne wygi próbujące utrzymać się na powierzchni albo ludzie wrzuceni do jednego worka (czyli tego słynnego Konsulatu), zmuszeni współpracować – chociaż, jak to bywa, nie zawsze pamiętają, że powinni grać do jednej bramki.
Niezależnie od roli, każdy z bohaterów ma swoje tajemnice, ambicje i przeszłość, która potrafi dać nieźle popalić, jak zawsze w najmniej oczekiwanym momencie..
Reasumując: Konsulat. Stalowy szept Jakuba Pawełka nie jest powieścią idealną, ale ma charakterek i pazurki, którymi potrafi zaskoczyć wtedy, gdy najmniej się tego spodziewasz. Jeśli lubicie polityczne szachy, krwawe przewroty i bohaterów, których nie da się tak łatwo zaszufladkować, książka powinna przypaść Wam do gustu.
Polecam!
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
|
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję:
|



No Comment! Be the first one.