Zaborcza matka i śmierć siostry, czyli Laura Sebastian i Gwiezdny pył we krwi.
Skoro dałam się zaskoczyć i wciągnąć przez pierwszą odsłonę serii Korona z kości, to było jasne, że na jednym tomie się nie skończy. ;) Stąd Gwiezdny pył we krwi sprawdzam już bez taryfy ulgowej i sprawdzam, czy przypadkiem u Laury Sebastian nie zadziałała magia drugiego tomu. ;)
Dwie siostry, jeden kontynent i wojna, która spali ich świat.
Daphne i Beatriz nie mogą uwierzyć, że ich siostra nie żyje. Teraz, rozdzielone przez kontynent – i kłamstwa matki – z każdym dniem coraz wyraźniej dostrzegają, że mogą nie zmierzać do tego samego celu. Gwiazdy szepczą o śmierci, lecz Daphne i Beatriz dopiero zaczynają odkrywać prawdziwą moc, która płynie w ich żyłach. A ich matka zrobi wszystko, by trzymać je w garści – nawet jeśli oznacza to zgładzenie ich wszystkich.
Emocjonalnie, ale spokojnie.
Drugi tom Korony z kości czytałam już z pełną świadomością, że to nie będzie łatwa ani miła wycieczka – i dokładnie to dostałam.
Weszłam z buciorami w ich historię ponownie dokładnie tam, gdzie skończyła się ona w poprzednim odcinku. Dzięki czemu mogłam śledzić rozwój bohaterek bez przeskoków. Tak, są starsze, dzięki temu co już się wydarzyło, mądrzejsze i do tego boleśnie doświadczone. Widać też po nich, że w tak krótkim czasie nabrały sporo doświadczenia. Są ostrożniejsze, a miłe i czułe słówka, to za mało żeby utorować sobie drogę do ich zaufania.
Najmocniej jednak przez cały tom wybrzmiewa żałoba po stracie siostry, rozpisana cicho, bez patosu, za to bardzo skutecznie. Każda z dziewczyn radzi sobie z nią inaczej: jedna ucieka, druga knuje, trzecia wciąż próbuje być „dobrą córką”, choć coraz wyraźniej czuje, że coś tu bardzo nie gra. A mamuśka – nadal kontrolująca, chłodna i niebezpiecznie konsekwentna. Z tych, co mówią: „kocham cię”, ale zaraz potem dodają „i lepiej mnie nie zawiedź”.
Dzięki tej żałobie, która ogarnęła bohaterki od pierwszej strony czuć wyraźniej, że to tom spokojniejszy, bardziej skupiony na emocjach, lojalnościach i pęknięciach między bohaterkami.
Burzliwej, pędzącej na złamanie karku akcji jest mniej, ale nie myślcie, że nic się tu nie dzieje. Napięcia, towarzyszącego bohaterkom jest po kokardki. Szachownica powoli się zapełnia, pionki zaczynają zmieniać pozycje, sojusze się klarują. I kończąc ten tom, miałam bardzo wyraźne poczucie, że kolejny nie będzie się już z nikim cackał.
Polecam!

No Comment! Be the first one.