Dziewięć kobiet, dziewięć historii i odrobina magii, czyli Aga Janiszewska i Dziewięć opowiadań o Dolindzie Blue
Muszę przyznać, że nazwisko Agi Janiszewskiej przed propozycją współpracy nawet nie obiło mi się o uszy. Jednak gdy w mailu mignęło mi kilka słów o Dziewięciu opowiadaniach o Dolindzie Blue, pomyślałam: czemu nie? Zwłaszcza że wizja miejskich historii z domieszką magii brzmi jak coś, co potrafi niepostrzeżenie poprawić człowiekowi dzień i idealnie wpasować się w ramy wyzwania #polskafantastykafajnajest.
Dziewięć opowiadań.
Standardowo, jak to w przypadku zbiorku opowiadań nie będę ich streszczać, ale podrzucę poniżej tylko ich tytuły.
- Jestem Dolinda Blue
- Skrzydła też mają mięśnie
- Jadę w to samo miejsce
- Kameliowa bluzka
- Chcesz zobaczyć ducha Daisy?
- Kiedyś też chciałam mieć rodzinę/
- Przekonacie się, kiedy tylko ją poznacie!
- To Tutaj
- Trochę sportem, a trochę turystyką
Subtelna magia.
Dziewięć opowiadań o Dolindzie Blue czytałam z mieszaniną zaciekawienia i lekkiego sceptycyzmu. Bo kiedy słyszę zapowiedzi o „psychologicznej głębi” i „realizmie magicznym”, zaczynam przewracać oczami w oczekiwaniu na nadmiar kwiecistych metafor i wszędobylskich dobrych duszków. Tym razem wyszło gdzieś po środku.
Opowiadania są naprawdę przyjemnie, lekko napisane. Momentami czułe, momentami bardzo trafne, a te bezpośrednie zwroty do czytelnika faktycznie dodają im intymności. Czyta się to płynnie… do momentu, w którym miałam wrażenie, że wszystkie bohaterki mówią jakby jednym głosem i są zrobione trochę „przez kalkę”.
Muszę jednak przyznać, że sama konstrukcja opowiadań jest bardzo udana: dziewięć kobiet, dziewięć sposobów radzenia sobie z codziennością. Każda trochę inaczej, choć wszystkie krążą wokół podobnych tematów – samotności, potrzeby bliskości, szukania swojego miejsca. Jest w tym szczerość, czasem niezgrabna, ale nadal szczerość.
Szkoda tylko, że chwilami tekst wpada w ton lekkiego poradnika. A ja jednak liczyłam na opowieść, a nie wykład o życiu. ;)
Jeśli chodzi o elementy fantastyczne, to one raczej nie stoją na środku sceny, tylko mrugają do nas zza kulis. Nie znajdziecie tu wiedźm przelatujących nad dachami ani smoków ziejących efektownie ogniem. A na co możecie w takim razie liczyć? Na drobne przesunięcie rzeczywistości w czasie, sen, który zachowuje się zbyt świadomie, czy też zwykły przedmiot, który zaczyna znaczyć więcej, niż powinien.
Reasumując. Mimo kilku potknięć zbiór czyta się niezwykle przyjemnie i ma on ciepły, trochę melancholijny, trochę ironiczny klimat. Dlatego jeśli szukacie opowiadań łączących obyczaj z delikatną fantastyczną mgiełką, bez fajerwerków i zbędnych opisów świata, to Dziewięć opowiadań o Dolindzie Blue Agi Janiszewskiej powinno Wam się spodobać.
Polecam!
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
|
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję:
|


No Comment! Be the first one.