Obchody 40-lecia szkoły i Kapsuła Wojciecha Wójcika.
Wojciech Wójcik to jeden z tych autorów, po których thrillery sięgam bez mrugnięcia okiem — wiem, że dostanę solidny pakiet tajemnic, trupów i historii, które nie dają o sobie zapomnieć. Dlatego, gdy tylko zobaczyłam Kapsułę, pomyślałam jedno: oho, szkoła, Kapsuła czasu i skandal? No to wchodzę w to bez dwóch zdań. Bo jeśli ktoś potrafi pokazać, że nawet w liceum każdy ma coś do ukrycia, to właśnie Wójcik. ;)
Kobieta ze zdjęcia.
Justyna Wysocka, bibliotekarka, zostaje wyznaczona do organizacji obchodów czterdziestolecia szkoły. Jedną z głównych atrakcji ma być prezentacja pamiątek z odnalezionej kapsuły czasu. Gdy na ekranie pojawia się zdjęcie nagiej kobiety, uroczysta atmosfera pryska. Justyna podejrzewa, że odpowiadają za to uczniowie z klasy IIIc.
Ale to dopiero początek. Jeszcze tego samego wieczoru w szkole wybucha pożar. Ginie nauczyciel, o którym krążyły niepokojące plotki. W tym samym czasie znika uczennica, a jej kolega z klasy odkrywa, że podała jego adres jako miejsce, do którego rzekomo się wybierała – choć tam nie dotarła.
Im głębiej bohaterowie zanurzają się w przeszłości, tym mroczniejsze tajemnice wychodzą na jaw. Kim była kobieta ze zdjęcia? Dlaczego wykonano je w ogrodzie ucznia? I co oznacza
drewniany krzyż, który ktoś po latach postawił w tym samym miejscu? W szkole wszyscy mają coś do ukrycia, a historia sprzed lat jeszcze się nie skończyła…
Tajemnica sprzed lat.
Kapsuła wciągnęła mnie już od pierwszego pacnięcia paluchem w czytnik.
Wszystko dlatego, że Wójcik znowu odpalił swój ulubiony motyw – przeszłość, która siedzi cicho tylko do momentu, aż uzna, że jednak ma coś do powiedzenia. I robi to naprawdę dobrze.
Bo świetnie wyczuwa klimat miejsc, w których niby nic wielkiego się nie dzieje, a pod powierzchnią aż kotłuje się od sekretów. Dzięki temu zwyczajne liceum zamienia się w mały, zamknięty świat – scenę, gdzie każdy coś ukrywa, a przeszłość wcale nie zamierza grzecznie leżeć w kapsule czasu.
Justyna, szkolna bibliotekarka, kupiła mnie od razu. Nie jest superbohaterką od zadań specjalnych, tylko zwyczajną kobietą z właściwą dawką uporu i ciekawości. Jej współpraca z Mariuszem (którego, przyznam, na początku potraktowałam w głowie lekko po macoszemu ) wypada naturalnie. Oboje robią swoje, składają fakty i – co najważniejsze – nie kradną sobie wzajemnie swojego show.
Pierwszoplanowi i drugoplanowi bohaterowie fajnie się uzupełniają i wypełniają tło, ale i tak przy całej masie poprzednich pozytywów, dla mnie crème de la crème jest to, jak Wójcik buduje napięcie. Spokojnie, konsekwentnie, bez taniej sensacji. Tropów jest sporo, kilka udało mi się złapać wcześniej, ale finał i tak zdołał mnie odrobinę zaskoczyć – w ten przyjemny, satysfakcjonujący sposób, bez efekciarskiego huku.
Muszę też pochwalić klimat. Lekko duszny, pełen przemilczeń, bez tanich straszaków. Widać, że autor świetnie czuje szkolne relacje, drobne spięcia i niewygodne tajemnice – to wszystko razem naprawdę robi robotę.
Podsumowując: Kapsuła to kryminał, który czyta się z ciekawością i lekką nutką napięcia. Jeśli szukasz historii, która wciągnie cię konsekwentnie budowanym nastrojem oraz bohaterami z krwi i kości, to jest to książka dla Ciebie.
Polecam!

No Comment! Be the first one.