A Władca Pierścieni pisał się tak, czyli Powrót cienia J.R.R. Tolkien.
Jako wierna fanka Władcy Pierścieni na wieść o szóstym tomie Historii Śródziemia od razu poczułam znajomy dreszczyk ekscytacji. Bo wiecie, Powrót Cienia to przecież podróż w sam środek procesu twórczego Tolkiena – moment, kiedy rodziły się pierwsze wersje tego, co później stało się legendą. A ja, z przyjemnością graniczącą z maniakalną ciekawością, zanurkowałam w rękopisy, szkice i mapy, żeby podejrzeć, jak krok po kroku powstawała historia, która wciągnęła mnie w ten wspaniały świat.
Trotter.
Standardowo nie będę Wam streszczać pism i innych historii zawartych w szóstej odsłonie Historii Śródziemia J.R.R. Tolkiena, ale pozostawię tu tylko ich tytuły:
FAZA PIERWSZA
|
FAZA DRUGA
FAZA TRZECIA
OPOWIEŚCI CIĄG DALSZY
|
Ot, pierścionek!
Szósty tom Historii Śródziemia to obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce zobaczyć, jak z niewinnej opowiastki o hobbicie wyrasta Władca Pierścieni.
Wyświetl ten post na Instagramie
Powrót cienia zabiera nas do momentu, gdy Tolkien dopiero kombinuje, co z tym wszystkim zrobić – pierścień jest jeszcze zwykłą zabawką, Aragorn nosi imię Trotter i jest hobbitem (tak, dobrze czytacie hobbitem ), a Czarni Jeźdźcy dopiero raczkują w mroku.
Całość prowadzi Christopher Tolkien, który krok po kroku pokazuje kolejne wersje rozdziałów, poprawki, skreślenia i nagłe zwroty akcji.
Efekt? Można naprawdę podejrzeć, jak historia rośnie i zmienia się w coś zupełnie innego, niż na początku planowano.
Przyznam, że lubię takie grzebanie w notatkach – człowiek od razu widzi, że nawet arcydzieła zaczynają się od wersji, które nie mają prawa działać… a jednak działają. Plus duży ukłon w stronę Wydawnictwa Zysk i S-ka – tłumaczenie i wydanie robią wrażenie.
Podsumowując: jeśli chcecie nie tylko przeczytać Władcę Pierścieni, ale też zobaczyć, jak krok po kroku się rodził, to właśnie znaleźliście swój literacki wehikuł czasu.
Gorąco polecam!


No Comment! Be the first one.