Misja szpiegowska doprawiona nutką fantasy, czyli Pas Ilmarinena Marcina Mortki.
Kojarzycie tego gościa, co raz miesza w Kociołku, innym razem pakuje się z ekipą Voortena w niezłe bagno, a potem popija rum z Załogą Błędnego Rycerza? Dobrze niuchacie, chodzi oczywiście o Marcina Mortkę, który postanowił znowu zaskoczyć i popełnił książkę z alternatywną wersją II wojny światowej, dorzucając do niej magię, tajną Bibliotekę i radzieckich magów chaosu. Brzmi szalenie? Owszem. I właśnie dlatego, choć z lekkim poślizgiem, nie mogłam się powstrzymać i sięgnęłam po Pas Ilmarinena, żeby sprawdzić, jak bardzo „narozrabiał” w nowej powieści. ;)
Wojna obudziła demony nie tylko w ludziach.
Do czego posunie się członek NKWD, by sięgnąć po nadludzkie moce? Jakie sekrety kryje Biblioteka? Z czym przyjdzie się zmierzyć Michaelowi w drodze do piekła na ziemi?
Tajemnicza Biblioteka.
Pas Ilmarinena przeczytałam ze sporym zaciekawieniem, ale – przyznaję bez bicia – bez wypieków na twarzy.
Głównie dlatego, że nad tą książką unosi się lekka woń budżetowego odcinka Bibliotekarza: Tajemnica włóczni.
Mamy tu całkiem ciekawy miks: szpiegowską misję, zimowy front, szczyptę magii i alternatywną wersję historii. Do tego tajna Biblioteka kontra radziecka magia chaosu Brzmi jak na prawdę fajny pomysł na zmyślną fantasy z dodatkiem niezłej alternatywnej historii. I też po części tak jest, tylko że czasem historia gubi tempo, a niektóre wątki – niby rozwinięte – niewiele wnoszą do fabuły. Są, bo są.
Bohaterowie – Michael, Penelopa i reszta ekipy wypadają nieźle, chociaż nie każdemu kibicowałam z równym zapałem (sorry, dziennikarz – Rambo był taki średni z tych gorszych). Najlepiej bawiłam się tam, gdzie historia odpuszczała sobie powagę – Mortka potrafi wrzucić humor między jeden wybuch a drugi, i to działa.
Podsumowując: Pas Ilmarinena może nie rozwala systemu, ale ma swój urok i sprawnie łączy fantastykę z alternatywną historią. Jeśli powstanie sequel albo inny prequel – z ciekawości chętnie zajrzę. Bo choć nie był to literacki rollercoaster, to przejażdżka była całkiem przyjemna.
Polecam – szczególnie tym, którzy lubią zimę, magię i trochę konspiracji w jednym.


No Comment! Be the first one.