Tylko wojna jest nieśmiertelna.
Wojna przychodzi do suto zastawionego stołu.
I zaczyna pożerać Twoje zdobycze, jedną po drugiej.
Ci, którzy mieli być najbardziej bezpieczni, pierwsi tracą wszystko, co mieli.
Ci, którzy w zadufaniu własnego profesjonalizmu sądzili, że są kuloodporni, powoli konają z odniesionych ran.
Ci, którzy mieli na zawsze pozostać Twoimi przyjaciółmi, nie mają innego wyjścia jak zacząć nastawać na Twoje życie.
Karuzeladanse macabrewystartowała, i zaczyna nabierać prędkości.
Eskalacja nienawiści i przemocy. Wrząca w społecznościach rewolucja. Zajadłe walki nocarzy z renegatami, bez pardonu, do końca, na śmierć. Krwawe starcia Lordów w Kapitule, wszyscy przeciwko wszystkim. Jedyną regułą jest brak reguł, zwycięży najlepszy.
Vesper i jego garstka przyjaciół nie mają szans.
Jakimkolwiek dobrym graczem by nie był, istnieją na tym świecie potęgi, wobec których nic się nie ostoi.
Wojna jest jedną z nich.
Ostatnia rozgrywka.
Ostatnie spotkanie z Vesperem i jego ekipą okazało się emocjonalnym rollercoasterem – i to takim bez pasów bezpieczeństwa.
A wszystko przez to, że autorka na sam koniec postanowiła wrzucić nas w sam środek wampirzej wojny totalnej, gdzie sojusze są kruche jak szkło, a zasady… jeśli w ogóle istnieją, to tylko po to, żeby ktoś je w efektowny sposób złamał.
Wyświetl ten post na Instagramie
Vesper – starszy, niby dojrzalszy (jak wspominałam przy Młodym ), ale dalej kombinuje po swojemu. I kurczaczek, za to go lubię. Nawet wtedy, gdy jego decyzje są moralnie… powiedzmy, że mocno elastyczne.
Oczywiście nie działa w pojedynkę. Icta wraca w świetnym stylu i dorzuca do tej wojennej zawieruchy solidną dawkę humoru. Aranea… cóż, nadal się nad sobą rozczula. I może na tym poprzestańmy. Ultor jest bardziej ludzki i trochę rozchwiany, a Nex jest Nexem.
Jeżeli chodzi o akcję, to jest tu tyle, że momentami można niemal poczuć zapach prochu i metaliczny posmak krwi. Bo autorka nie bawi się w pudrowanie rzeczywistości – pisze ostro, bez owijania w bawełnę, a emocjonalne szpile wbija dokładnie tam, gdzie zaboli.
Bonusowy rozdział po finale to prawdziwa wisienka – lekko ironiczna, ale zostawiająca otwartą furtkę, no coś jeszcze.
Podsumowując – po poprzednich, mocno „politycznych” tomach trudno mi było wyobrazić sobie bardziej intensywny finał. Intensywny i brutalny, bo Kozak ostrym jak brzytwa piórem pokazuje, czym naprawdę są lojalność, zdrada i walka o przetrwanie. Bez sentymentów, bez litości i bez zbędnego pitolenia.
Krwiście polecam!
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
|
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję:
|




No Comment! Be the first one.