Miłość bogów Rafała Dębskiego, czyli zakończenie Piastowskiego fantasy.
Jadowity miecz pozytywnie mnie zaskoczył. Może nie był ideałem, ale miał to, co trzeba: demony, krwawe rozgrywki, wojów, potwory i twarde realia. Więc gdy na horyzoncie pojawiła się Miłość bogów – finał serii – nie wahałam się ani chwili. Liczyłam, że autor pozamyka wątki, posprząta po wcześniejszych potknięciach i zaserwuje mi zakończenie z przytupem. ;)
Bolesław Krzywousty Władysław Wygnaniec.
Tym razem młodsi bracia powstają przeciwko seniorowi i zmuszają go do ucieczki. Władysław, zwany później Wygnańcem, znajduje schronienie w Saksonii. Lecz nie dane mu jest zaznać spokoju. Krew i cierpienia, którymi w przeszłości nasiąkła ta ziemia wracają, aby upomnieć się o swoje.
Siły ciemności budzą strzygi, wilkołaki i inne potwory, wlewają w zmarłych upiorne pozory życia. Nadchodzi czas próby. Próby miłości bogów do ludzi i ludzi do siebie nawzajem.
A może chodzi jeszcze o coś więcej?
Zło czai się wszędzie.
Nie tego się spodziewałam po trzecim tomie Piastowskiej fantasy. Liczyłam na więcej mieczy, więcej krwi i klasyczne „na nich!”, a dostałam historię o grupce ludzi mierzących się z ogromnym złem. Jednym słowem – mniej bitki, więcej zadumy.
Akcja robi się momentami niemal kameralna. Autor snuje ją niespiesznie – może nie leniwie, ale zdecydowanie z wyczuciem.
Bohaterowie, zwłaszcza ci znani z wcześniejszych tomów, nadal robią robotę. Są konkretni, charyzmatyczni i wystarczająco pokręceni, żeby nie było nudno. Sam Władysław Wygnaniec może nie macha mieczem na lewo i prawo, ale za to wręcz tapla się w dylematach i miłosnych zawiłościach godnych telenoweli z klasą.
Nie ukrywam – kilka razy miałam ochotę wrzasnąć: „więcej strzyg, mniej filozofii!”. Ale muszę przyznać, że doceniłam inność i spokojniejszy klimat tego tomu. Ciche bagna, zniknięcia, niepokój sączący się powoli. Potwory nie wyskakują może z każdej strony, ale jak już się pojawią, to robi się zimno w karku.
Podsumowując: Miłość bogów Rafała Dębskiego może nie wali młotem między oczy, ale trzyma klimat i daje sporo miejsca na przemyślenia.
Polecam!


No Comment! Be the first one.