Sanderson corner #16: Zaginiony metal

Zaginiony metalTajemniczy Krąg, skomplikowane śledztwo i konflikt pomiędzy Elendel a zewnętrznymi miastami, czyli Brandon Sanderson przedstawia Zaginiony metal.

Od kiedy odłożyłam na półkę Żałobne opaski z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego spotkania z Waxilliumem Ladrianem. I w końcu po pięciu długich latach, mogłam ponownie spotkać się z moim ulubionym bohaterem w siódmej osłonie cyklu Z Mgły Zrodzony pod tytułem Zaginiony metal.

Senator Waxillium Ladrian.

Waxillium Ladrian, stróż prawa z Dziczy, który został senatorem w wielkim mieście, przez lata podążał śladem tajemniczej organizacji zwanej Kręgiem, którą kierowali jego nieżyjący wuj i siostra, a która porywała ludzi pochodzących z rodzin Allomantów. Kiedy detektyw Marasi Colms i jej partner Wayne natrafiają na magazyn broni przeznaczonej dla Bilming, jednego z zewnętrznych miast, pojawia się nowy trop. Konflikt między stolicą Elendel a zewnętrznymi miastami przynosi korzyść Kręgowi, ich macki sięgają teraz Senatu Elendel, a Bilming jest jeszcze bardziej uwikłane.

Po tym, jak Wax odkrywa nowy rodzaj materiału wybuchowego, który ma bezprecedensową niszczycielską moc, i uświadamia sobie, że Krąg z pewnością już go zna, nieśmiertelny kandra wyjawia, że moc Harmonii nie sięga Bilming. To znaczy, że miasto uległo wpływom innego boga – Trella, którego wyznaje Krąg. A Trell nie jest jedyną istotą przybywającą z szerszego cosmere – Marasi zostaje zwerbowana przez ludzi spoza świata, obdarzonych dziwnymi umiejętnościami i twierdzących, że ich celem jest ochrona Scadrialu… za wszelką cenę.

Wax musi zdecydować, czy odłożyć na bok swój konflikt z Bogiem i znów stać się Mieczem, wykutym przez Harmonię. Jeśli nikt nie odważy się zostać bohaterem, którego potrzebuje Scadrial, planetę i miliony jej mieszkańców czeka gwałtowny i tragiczny koniec.

Za mało Wax-a w Wax-ie.

No i klops.

Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek popełnię słowa o tym, że Brandon Sanderson napisał taką sobie nijaką poczytajkę. Poczytajkę, która odebrała głównym bohaterom, to co mieli najlepsze i w zasadzie „wycięła” ich unikalność z fabuły.

Zaginiony metalNie jestem w stanie przeżyć również wodolejstwa, które ta osłona uskuteczniła. Autor w przypadku poprzednich książek z tej serii „wiosłował jak najszybciej do brzegu”, a Zaginiony Metal po prostu przegadał i dodatkowo dobił mnie dialogami o niczym.

Rozmowy, które prowadzą ze sobą Wax, Wayn, Steris i Marasi są nieustannym pasmem utyskiwania i powtarzania wiadomości. Dlatego momentami zastanawiałam się, czy autor ma mnie za jakąś zapominalską gąskę, że postanawia większość wiadomości powtórzyć mi po n-razy.

Dodatkowo trochę nie jestem w stanie zrozumieć (no może jestem) ciągłego nawiązywania i łączenia wątków z różnych światów Cosmere. Owszem czytałam już prawie wszystkie książki autora (poza Rozjemcą i jestem w trakcie czytania Białego piasku), ale nie jestem w stanie zapamiętać każdego z detali przedstawianych światów. Więc z jednej strony fajnie, że coś autor chce połączyć, ale z drugiej strony nie każdy ma „w małym palcu jego książki” i oczywiście, nie każdy musiał je wszystkie przeczytać.

Zdobycze grudnia 2016 // Sanderson

Zdaję sobie sprawę, że przedstawiam Zaginiony metal z tej gorszej strony, ale sama książka nie jest tworem tragicznie złym. Z punktu widzenia warsztatu i samego języka, to ciągle jest ten sam dobry Sanderson, który wie, jak zachwycić czytelnika. Tylko trochę jakby dobrego pomysłu w tej odsłonie serii było brak. I ten brak autor za wszelką cenę chciał „przypudrować” ilością zbędnego materiału.

A wystarczyło tylko skupić się na Wayne i Waxie, dorzucić kilka pikantnych szczegółów z uniwersum i w ten sposób rozstać się ze wspaniałymi bohaterami i zakończyć II Erę.

O książce możecie również przeczytać na blogach:
Kulturalna meduza;
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: #odczarujmypółki
→ Książki ulubionych autorów.

Brak komentarzy

  • Dominika S.

    24 stycznia 2023 at 10:01

    Przyznam, że myślała nieraz, żeby sięgnąć po Sandersona, ale czuję się przytłoczona tymi nawiązaniami. Nie wiem od czego zacząć, czy muszę czytać szybko te książki jedną po drugiej, bo potem nie ogarnę. Masz może jakieś wskazówki dla początkującej? :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę