Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget

Empatajzer Aleksandra Borowiec

EmpatajzerMizeria, śledztwo i Empatajzer Aleksandry Borowiec.

Empatajzer. Ten tytuł zaintrygował mnie swoją prostotą i przekazem, że nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności i wiedziałam, że będę musiała sięgnąć po najnowszą powieść Aleksandry Borowiec. A z czym ten cały Empatajzer “się je”? O tym słów kilka poniżej.

Witajcie w Pattium.

W powstałym po katastrofie ekologicznej postindustrialnym mieście Pattium, w którym woda jest towarem luksusowym, a dzielnicę biedoty, Mizerię, od reszty miasta odgradza wysoki mur, popularnością cieszą się wynalezione przez Inżyniera empatajzery – urządzenia, które pozwalają zapisywać i odtwarzać skrajne emocje i przeżycia.

Sara Schwartz, policjantka z miejskiej obyczajówki, dostaje nową sprawę. Na platformie empatajzerów ktoś umieścił nagranie, na którym bierze prysznic. Problem w tym, że dostęp do wody w Pattium jest ściśle limitowany. W dodatku nagranie wrzucono z konta jednego z pracowników firmy Empathy, produkującej urządzenia.

Śledztwo toczy się raczej leniwie, bo i sprawa nie jest początkowo zbyt dużego kalibru. Po kilku dniach pojawia się kolejne nagranie. Tym razem ktoś pije na nim wino – które również jest nielegalne. Większego ciężaru sprawa nabiera wówczas, kiedy – również z konta jednej z pracownic firmy – ktoś wrzuca w sieć nagranie, na którym jakaś kobieta umiera z pragnienia.

Tropy prowadzą na Mizerię, dzielnicę biedoty. Sprawę zaciemniają nagrania, które udostępnia performerka Bea Gerwich – na nich także umierają ludzie. W dodatku na Mizerii wybucha dziwaczny bunt – Przebudzeni, których znakiem rozpoznawczym jest wytatuowana na policzku łza, kontestują empatajzery jako urządzenia dostarczające jedynie namiastek prawdziwych uczuć i namawiają ludzi, by w proteście umierali z pragnienia…

Przyszłość, a może jednak teraźniejszość?

Empatazjzer to petarda, ale taka petarda, którą odpalamy dopiero dobrym łyku kofeiny i koki. ;)

Gdyż, początek powieści, umiejscowienie się w tym futurystycznym świecie, załapanie kontaktu z bohaterami, to nie była dla mnie „bułka z masłem”.

EmpatajzerBo o ile sam podział „świata” na cztery dzielnice ze względu na zawartość portfela, był wręcz oczywisty. Tak bohaterowie mi się „merdali” i tu potrzebowałam kilka stron, by ogarnąć „kto z kim śpi i czy oby na pewno, wszystkie łóżka w mojej układance, są już zajęte”. ;)

No i właśnie, jak się ogarnęłam, to wkręciłam się na maksa i zaczęłam wyłapywać smaczki, które pojawiały się między wierszami.

Wiecie, ten świat z przyszłości jest pod wieloma względami podobny do naszego. Mamy podział na bogatych i biednych (za murem), wpompujemy w siebie różne używki, które pomagają nam przetrwać kolejny smutny dzień. Wmawiamy sobie, że „dobrze jest, jak jest”, a rolę naszych empatajzerów pełnią media społecznościowe i telewizja. To z nich czerpiemy garściami i ekscytujemy się życiem nie tylko celebrytów, ale także zwykłych ludzi. Gdyż to ich „smutne/bogate/sztuczne” życie zapewnia nam obecnie największe emocje.

Dlatego pozwolę sobie jeszcze raz powtórzyć. Empatazjzer Aleksandry Borowiecm, to prawdziwa petarda, która dzięki dystopijnej wizji przyszłości natchnie Was do wyjścia poza schemat i wyzwoli prawdziwe emocje.

Gorąco polecam!

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję: Wydawnictwu Zysk i S-ka
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
#polskafantastykafajnajest
#polskafantastykafajnajest

2 komentarze

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę