Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget

Dywan z wkładką i Marta Kisiel

Marta Kisiel i komedia kryminalna Dywan z wkładką.

Kojarzycie Martę Kisiel? Tak, tę ałtorkę* od Licha, Bazyla, Dżusi, Ody czy innego Krakersa. Tym razem dla odmiany postanowiła ona spróbować swych sił na poletku kryminalnym, a ja oczywiście nie mogłam się powstrzymać i postanowiłam sprawdzić kogo „zawinęła” w swój pierwszy Dywan z wkładką. ;)

Przeprowadzka, jogging i dywan w kolorze przetrawionych buraczków.

A miało być tak pięknie. I było, dopóki pewnego dnia z lodówki Trawnych nie zaczęły wydobywać się odgłosy miłosnych uciech od sąsiadki z naprzeciwka. Mąż Tereski, zamiast remontować rzeczoną kuchnię, zdecydował się kupić prawie dom na wsi. Skuszona wizjami kawy na tarasie z widokami na nieskażoną ręką człowieka przyrodę Tereska na przeprowadzkę ochoczo przystała. Sielsko było jednak tylko do momentu znalezienia w lesie dywanu – z wkładką w postaci trupa.

Dziarska Mamusia i podatkowa Tereska. ;)

Książka zawierała wszystko to, co dobra komedia zawierać powinna. Była dobrze skrojona (choć mocno przewidywalna) historia, fajnie dobrani bohaterowie i mnóstwo gagów sytuacyjnych. A to wszystko w oparach niepowtarzalnego stylu ałtorki.

Stylu, dzięki któremu szalona rodzinka Trawnych zyskała rumieńców. Począwszy od „finansowej” Tereski, która swoimi wdziękami, ognistym temperamentem i podjadanym dla złagodzenia sytuacji kasztankom nawiązywałam do typowych kobiecych bolączek. Poprzez diaboliczną teściową Mirę, która jak to mamusia, potrafi zorganizować życie każdemu oraz oczywiście wie wszystko najlepiej i wciąż ma słabość do szerokich torsów z kędzierzawym włosem. Na przemykającym cichaczem po domu mężu Andrzeju, ciapowatym synu Maciejce, któremu do szczęścia wystarczy dostęp do internetu i torba cukierków oraz energicznej córce Zoji kończąc.

Dlatego jeżeli skomplikowana intryga nie jest dla Was priorytetem, a po prostu macie ochotę na chwilkę zapomnienia w dobrym, acz lekko pokręconym towarzystwie, to koniecznie sięgnijcie po Dywan z wkładką Marty Kisiel. Polecam, bo sama bawiłam się świetnie!

* daleko w tym miejscu od błędu cytując za stroną: Marta Kisiel “Przez własnych czytelników czule nazywana ałtorką (pisownia oficjalna),  którą … w głębi ducha pozostanie po wsze, a nawet wszawe czasy“.

O książce możecie również przeczytać na blogach:
Dowolnik;
Kącik z książką;
Książki Sardegny;

4 komentarze

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę