Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget

Cykl: Star Force # 8: Szturm

Star Force 8. SzturmKierunek Ziemia i Szturm, czyli ósma odsłona cyklu Star Force B.V. Larsona.

Pewne wydarzenia z poprzedniego odcinka, natchnęły mnie do wręcz natychmiastowego odsłuchania ósmej odsłony mydlanej opery kosmicznej,  z galaktycznym erotomanem Riggsem, B.V. Larsona pod tytułem Szturm.

Pułapki Imperatora…

Kyle Riggs zamierza powrócić na Ziemię…

Siły Gwiezdne podejmują wyprawę do Układu Słonecznego, chcąc wyzwolić ludzkość spod okrutnej dyktatury imperatora Crowa. Zanosi się na wojnę domową na wielką skalę, jednak do gry wkraczają Niebiescy, a ich okręt nie przypomina niczego, z czym Riggs i jego ludzie zetknęli się do tej pory. Nowy rodzaj broni stworzyły też Siły Imperialne – niesamowite cyborgi okazują się niezwykle wymagającym przeciwnikiem. Pułkownik Riggs musi podjąć kilka trudnych decyzji, a jego oficerowie często mają odmienne zdanie.

Jak zakończy się ten trójstronny konflikt? Czy Siły Gwiezdne mają szansę przetrwać tę zawieruchę?

Krowe i jego kosmiczny taniec. ;)

Jeżeli chodzi o kosmiczną zawieruchę, podchody polityczne, osobowość dyktatora, wykorzystanie niebieskich i te wszystkie nowe „gadżety”, to muszę przyznać jedno – Larson przeszedł samego siebie. Widać, że główka dobrze pracowała, a połączenie tych wszystkich detali z niezwykle dynamiczną akcją, dało kawał dobrego kosmicznego czytadła.

No i wszystko w tej materii byłoby „cacy”, gdyby nie maniera autora, do robienia z Riggsa jedynej inteligentnej jednostki. Tylko on widzi, tylko on łączy fakty i tylko on potrafi. Momentami odnoszę wrażenie, że ten człowiek otacza się samymi półgłówkami (poza Marvinem), którzy mają stanowić tło, a jego jedyny, godny przeciwnik to Krowe.

Do tego nie można zapomnieć o klasyce gatunku z kategorii bożyszcze kobiet. Każda go chce, każda o nim marzy, a ten bidulek nie wie, co ma ze sobą począć. Ja serio nie wiem, jak bardzo można mieć rozbuchane ego, ale z każdym odcinkiem przekonuję się, że fantazje erotyczne autora, pokonują kolejne punkty, które mi wydawały się już granicą nie do przejścia. ;)

Mimo tego fajnie, że ta najbardziej interesująca mnie część „ruszyła z kopyta”, że jest sporo dobrej akcji i fajnych, ciekawych kosmicznie rozwiązań. Dlatego jeżeli macie ochotę na kosmiczną (i erotyczną) przygodę, to Szturm B.V. Larsona powinien Wam się spodobać.

P.S. Roch Siemianowski jak zawsze odwalił kawał dobrej roboty przy czytaniu. :D

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę