Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget
  • Home
  • Fantastycznie
  • Cykl Inkwizytorski #15: Ja, inkwizytor. Przeklęte przeznaczenie Jacek Piekara

Cykl Inkwizytorski #15: Ja, inkwizytor. Przeklęte przeznaczenie Jacek Piekara

Przeklęte przeznaczenie Jacek PiekaraJa, inkwizytor. Przeklęte przeznaczenie Jacka Piekary, czyli ostatni tom ruskiej trylogii.

Poprzednie dwa tomy trylogii ruskiej mnie nie zachwyciły. Absolutnie nie czuję tego klimatu i kierunku, w którym autor chciał pchnąć Mordiego. Postanowiłam jednak pójść za ciosem i  sięgnęłam po Ja, inkwizytor. Przeklęte przeznaczenie Jacka Piekary, by jak najszybciej dopiąć ruski wątek w historii mojego ulubionego i cynicznego inkwizytora oraz sprawdzić, czy zakończenie przyniesie, choć odrobinę nadziei na lepsze.

Szał Nataszy i śmierć Ludmiły.

Inkwizytor walczy o ocalenie życia i miłość ukochanej kobiety. Jest gotów na wszystko, by uratować świat, który zbudował razem z Nataszą. Jest gotów również na to, by w oczach dobrych chrześcijan stać się potworem. Oto jego credo: “Czynimy rzeczy, które można by uznać za przerażające i odrażające, ale czynimy je w imię wyższego dobra. W imię triumfu Światła nad Ciemnością. Jesteśmy częścią Bożego Planu. I aby ten Plan przyoblekł się w materialny kształt, musimy przeżyć. Dlatego wszystko, co czynimy w imię przeżycia, jest godne pochwały”.

I to by było na tyle…

Ta odsłona i jej zakończenie, dobitnie pokazał, że można nią sobie tyłek podetrzeć.

Przeklęte przeznaczenie Jacek Piekara

Akcja prawie nie istniała. Coś tam się niby działo, ale wszystko ciągnęło się jak sławetny makaron. Do tego przemyślenia Mordiego były żenujące i męczące. Same zaś wydarzenia nie dość, że się nie kleiły, to jeszcze były potraktowane po łebkach. Rozpoczęte wątki zamykane były topornie i na siłę, a rozprawienie się z Nataszą było po prostu absurdalne.

No i jeszcze to zakończenie, które „daje w pysk” czytelnikowi, ale gdzieś tam po cichutku głaszcze po główce i mówi, że może jednak ten czas na czytanie tej trylogii nie był zmarnowany, bo tę Ruś może kiedyś uda się wykorzystać, ale lepiej na to nie liczyć.

Powiedzieć po przeczytaniu Ja, inkwizytor. Przeklęte przeznaczenie Jacka Piekary, że jestem rozczarowana, to mało. Ja jestem wściekła na to, że potencjał odnośnie Rusi został całkowicie zmarnowany, a Mordi stał się cieniem samego siebie. Mam nadzieję, że ta trylogia to tylko wypadek przy pracy i kolejny odcinek przywróci serię na właściwe tory.

4 komentarze

  • Sonia Czyta

    26 stycznia 2021 at 11:09

    Ten wpis pokazał mi się na liście “do przeczytania” w moim InoReaderze. Pomyślałam sobie, a może wejdę, poczytam, a może to będzie książka dla mnie. Dziękuję Ci za tę recenzję. Nie będę tracić czasu na tę trylogię. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
    • Sylwka

      26 stycznia 2021 at 18:21

      Pozwolę sobie na spojler.
      “Masz prawo wiedzieć, więc ci powiem, że nakazano mi oskrobać z ruskiego brudu to niewątpliwie cenne dla Inkwizytorium naczynie, jakim jest twój umysł” – żałuję, że nie mogą oskrobać z tej trylogii mojego umysłu.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę