Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget

Cykl: Star Force # 4: Podbój

Podbój B.V. LarsonPodbój B.V. Larsona, czyli nimfomanka powraca. ;)

Po pierwszych trzech „odcinkach” serii Star Force B.V. Larsona mogę powiedzieć jedno. Jest to całkiem przyjemne i lekkie czytadło (choć może w moim przypadku słuchadło ;)), które mimo swoich niedoskonałości, doskonale umila czas podczas codziennych, nudnych obowiązków. Dlatego mimo wszelkich zastrzeżeń do tej serii, postanowiłam sięgnąć po czwartą odsłonę cyklu pod tytułem Podbój i kontynuować moje spotkanie z Kyle’em Riggsem i makrosami.

Kyle Riggs ponownie na Ziemi.

Wielka międzygwiezdna wojna między robotami a istotami żywymi trwa. Siły Gwiezdne ponownie muszą powstrzymać maszynowych najeźdźców – ale jak?

Kyle’owi Riggsowi udało się uwolnić Ziemię od makrosów, jednak za ogromną cenę. Wielkie maszyny już mu dłużej nie ufają. Jak wściekły pies, musi zostać wyeliminowany, a razem z nim Siły Gwiezdne. Jeśli ten plan się powiedzie, ludzkość czeka zagłada.

Lekko, szybko i przyjemnie. ;)

Fabuła mimo braku jakichś zaskakujących elementów jest w pewnym stopniu interesująca i wciągająca. Do tego, co jest największą wartością dodaną tej serii, akcja wciąż jest bardzo dynamiczna i dla odmiany, tym razem nie odbywa się kosmosie, ale na małym skrawku dobrze nam znanej planety Ziemi. Dzięki temu poza klasyczną walką z makrosami, do głosu dochodzą jeszcze standardowe i znane z poprzednich odcinków ziemskie intrygi.

Jakby tych męskich przepychanek w Siłach Zbrojnych było mało, to na scenę wraca również „ulepszona” nimfomanka Sandra. Więc poza akcją właściwą reanimuje się też wątek (nazwijmy to) romantyczny. Autor jako erotoman pierwszej wody nie szczędzi nam sprośnych opisów, a jego fantazje samca alfa, przywołają litościwy uśmiech twarzy.

Dlatego warto nacieszyć się innym sympatycznym dodatkiem całego odcinka — robotem Marvinem, który „odświeża” spojrzenie na kosmiczną sytuację oraz jest trochę humorystycznym elementem całej historii.

Podsumowując. Podbój B.V. Larsona nie przynosi wielkich zmian kreacji postaci, które nadal są płaskie jak naleśniki, ale za to pomysły na walkę z rasą maszyn ma odjechane. ;) Dlatego, jeżeli lubicie takie kosmiczne czytadła, to książka powinna Wam się spodobać.

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę