Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget

Cykl: Star Force # 3: Bunt

Bunt B.V. LarsonBunt B.V. Larsona, czyli trzecia odsłona cyklu Star Force.

Pierwsze dwie odsłony cyklu Star Force B.V. Larsona może specjalnie „szału nie kręciły”, ale słuchało mi się je na tyle przyjemnie, iż postanowiłam kontynuować przygodę z tą serią i sięgnęłam po jej trzecią odsłonę pod tytułem Bunt.

Walka w imię cudzych celów…

Trwa wielka międzygwiezdna wojna między istotami żywymi i maszynami. Siły Gwiezdne znalazły się po stronie maszyn – ale na jak długo?

Trzeci tom serii przynosi punkt zwrotny dla Kyle Riggsa i jego gwiezdnych marines. Jasne staje się, w jaki rodzaj wojny wplątała się Ziemia. Na łasce makrosów, ludzie muszą walczyć przeciwko nowym, najróżniejszym rasom obcych, zarówno takim, które zasługują na zagładę, jak i takim, które bronią się przed najeźdźcą. Sytuacja robi się śmiertelnie poważna.

Jest akcja, jest impreza. ;)

Po drugiej lekko niemrawiej odsłonie cyklu trójeczka troszkę „przyspieszyła” i zrobiła się nieco bardziej interesująca.

Choć muszę przyznać, iż historia oraz jej rozwinięcie coraz bardziej przypominają mi takie rasowe filmy klasy B, a Kyle Riggs wyrasta na kosmicznego MacGyvera, który z nanitów potrafi zrobić dosłownie wszystko. Do tego gość jest prawdziwym bohaterem, który całkiem nieźle balansuje otrzymane zadania. Z jednej strony spełnia „zachcianki” makrosów i walczy przeciwko nowym rasom, a z drugiej kombinuje jak bez uszczerbku dla Ziemi, wyplątać się z tego niekorzystnego układu. I muszę przyznać, że to kombinowanie wychodzi mu całkiem zjadliwie.

Dla mnie jednak najważniejsze w tej odsłonie okazało się odsunięcie na drugi, a nawet trzeci plan nimfomanki Sandry. Akcja przestała toczyć się wokół tego kontrowersyjnego „wątku miłosnego”, a na pierwszy plan powróciła dynamika, klimat i to, co tygryski lubią najbardziej, czyli nowe światy i zamieszkujące je rasy wraz z opisami. No i jeszcze, ta „wisienka na torcie”, czyli nowy robocik z zaawansowaną sztuczną inteligencją.

Podsumowując. Bunt B.V. Larsona, mimo iż nie skupia się na psychologicznym rozwoju postaci i często opiera się na znanych schematach, to jednak jest całkiem niezłym kosmicznym czytadłem, przy którym można miło spędzić czas. Jeżeli macie ochotę właśnie na taki rodzaj kosmicznej przygody, to seria powinna Wam się spodobać. Jeżeli zaś postacie i ich rozwój są dla Was istotne, to lepiej trzymajcie się od tej serii z daleka. ;)

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę