Na Facebooku się dzieje!

Facebook Pagelike Widget

Cykl: Legendy Archeonu # 2: Nocne słońca

Legendy Archeonu. Nocne SłońcaHagan i Nocne Słońca, czyli druga odsłona Legend Archeonu Thomasa Arnold.

W kwietniu w końcu udało mi się „odkurzyć” i ściągnąć półki pierwszą odsłonę Legend Archeonu Thomasa Arnolda. Choć bohaterowie byli bez wyrazu i zachowywali się jak marionetki, to jednak sama historia na tyle mnie ujęła, że postanowiłam kontynuować swoją przygodę w tym świecie i dość szybko sięgnęłam po drugą odsłonę cyklu pod tytułem Nocne Słońca.

Padlinożercy w Archeonie.

Królestwo Archeonu upadło. Na drogach i dziedzińcach można tam spotkać tylko śmierć i padlinożerców. Sami zaś Archeończycy, którzy uniknęli czarnej fali, ukryli się z w nadziei, że po śmierci przywódcy Venenów jego wojska rozproszą się i wrócą do tuneli. Niestety były to tylko płonne życzenia zrozpaczonych ludzi, a generałowie, którzy po śmierci przywódcy odzyskali w końcu wolną wolę, przegrupowali się i jeszcze zacieklej walczą o wpływy.

Jednak wśród tych wszystkich ludzi, którzy stracili już nadzieję, jest ktoś, kto ciągle walczy i szuka nowych sposobów na pokonanie Venomów.

Zemsta, giganci i podróże.

Zanim zacznę całe dywagacje o książce, pierwsze co trzeba sobie powiedzieć, to to, iż Thomas Arnold „nie umie w bohaterów”. Są wycięci jak z szablonu, przewidywalni do bólu i płascy jak tyłek Anji Rubik. Nie oznacza to oczywiście, że w jakiś sposób nie da się polubić choćby Hagana, ale jego posunięcia, wymuszone momentami żenujące poczucie humoru i odpowiedzi wycięte jak z jakiegoś schematu po prostu męczą.

Legendy Archeonu. Nocne SłońcaJednak abstrahując od bohaterów, wciąż jestem zachwycona pomysłem i wykreowanym światem. Światem, który ze strony na stronę wydaje się bardziej realny, a nawet wręcz namacalny dzięki zmyślnie sprzedanym szczegółom i odpowiednio dobranym informacjom, które doskonale podkreślają daną sytuację.

Dużą zaletą książki jest także akcja – jej tempo i nieprzewidywalność. Dzięki czemu emocje momentami sięgają zenitu, w głowie zaczynają rodzić się nowe pytania i ciężko oderwać się od książki.

I właśnie dzięki tym elementom mam ochotę na kontynuację cyklu, choć przyznaję, iż kreacja bohaterów wciąż mocno mnie uwiera. Dlatego, jeżeli umiecie cieszyć się historią z szablonowymi bohaterami, to Nocne Słońca warto przeczytać. Jeżeli natomiast nie będziecie w stanie przełknąć tej „gorzkiej, bohaterskiej pigułki”, to dla własnego dobra, trzymajcie się od cyklu z daleka. ;)

O książce możecie również przeczytać na blogach:
Matka Puchatka;
Świat bibliofila;
Świat fantasy;
Z piórem wśród książek;

2 komentarze

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę