Na Facebooku się dzieje!

Saga o Fjällbace # 6: Syrenka

Syrenka Camilla LackbergSzósta odsłona Sagi o Fjällbace, czyli Syrenka próbuje na nowo przywrócić mą wiarę w kryminały Camilli Läckberg. ;)

Czytając piątą odsłonę Sagi o Fjällbace Camilli Läckberg trochę się zawiodłam. Wszystko przez to, iż zostały dość mocno zachwiane proporcje między wątkiem kryminalnym i obyczajowym. Czyli to, co było do tej pory największym atutem serii, przestało funkcjonować. Dlatego też miałam dać sobie więcej czasu na zapoznanie się z kolejną odsłoną serii, ale jednak postanowiłam pójść za ciosem i sprawdzić, czy Syrenka wróciła do starych i dobrych schematów, czy może jednak trzeba będzie przemyśleć rezygnację z tej serii.

Listy.

Pisarz Christian Thydell właśnie opublikował swoją pierwszą książkę, która okazała się niebywałym sukcesem. Jednak nie może on spokojne wznosić toastów za sukces i odcinać kuponów od sławy, jaka stoi tuż za progiem. Wszystko przez anonimowe listy z pogróżkami.

Wszystko wskazuje na to, iż nie jest on jedynym, który znalazł się na celowniku szaleńca. Pod lodem zostaje znaleziony mężczyzna, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach cztery miesiące wcześniej. Kilka dni później ginie kolejny mężczyzna. Wygląda na to, iż panowie również otrzymywali tajemniczą korespondencję.

Jest lepiej, ale wciąż…

Syrenka Camilla Lackberg

W stosunku do piątej odsłony Syrenka prezentuje się lepiej. Balans pomiędzy wątkiem kryminalnym i obyczajowym, choć nadal trochę zachwiany to jednak powoli „wraca na właściwe tory”.

Śledztwo bardzo ciekawe. Szukanie powiązań pomiędzy zamordowanymi mężczyznami, powrót do przeszłości, mroczne tajemnice i ważne podkreślenie, iż adopcja dziecka to nie jest zakup zabawki, którą można oddać do sklepu lub porzucić, gdy tylko się znudzi. Ta decyzja nie może być podyktowana chwilowym kaprysem, bo każde zachwianie, złe słowo odbiją się na psychice dziecka i będą mieć konsekwencje w jego dorosłym życiu.

Obyczajowo, a może raczej groteskowo?

O ile rola Patrika nadal pozostaje bez zarzutów, tak Erika przestaje być już naturalna, a zaczyna być groteskowa. Ledwo poruszając się w ciąży bliźniaczej, prowadzi śledztwo bez wiedzy męża. Przez przypadek „kradnie” dowody, zagląda w akta itp. Mam wrażenie, iż autorka na siłę próbuje upchnąć ją śledztwie, żeby nie marginalizować tej postaci tylko i wyłącznie do rodzenia dzieci. Robi to natomiast w sposób tak mało naturalny, że wszystko to, co działo się wokół Eriki, aż „w oczy kuje”.

Podsumowując. Syrenka Camilli Läckberg daje małą nadzieję na to, iż będzie lepiej, sam cykl zaś powróci do tego, co było jego znakiem firmowym. ;) Oby tylko część obyczajowa nie zmieniła się w groteskę.

O książce możecie również przeczytać na blogach:
Latające książki;
Zaczarowane strony;

12 komentarzy

  • Sonia Czyta

    21 maja 2018 at 14:03

    Nic mnie tak nie drażni w książkach jak wpychanie bohaterów na siłę do książki, nawet gdyby mieli się zachowywać absurdalnie, jak wspomniana przez Ciebie Erika. Chociaż… tak sobie myślę, że może to groteskowe zachowanie Eriki to wina hormonów? :) I tak mam chęć zapoznać się z książkami Camilli Läckberg, żeby poznać jej styl. Od „Syrenki” raczej nie zacznę, bo to już szósty tom Sagi, ale może się pokuszę o „Księżniczkę z lodu” :)

    Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
  • Ania

    21 maja 2018 at 16:04

    Czyli co, przygody z serią nie kończymy?:)
    Ja tam nie rozumiem Twoich zarzutów, sama nie kradłabyś akt będąc w ciąży, i to bliźniaczej?XDDD

    Odpowiedz
  • Katarzyna Abramova

    22 maja 2018 at 11:59

    Nie odpuszczasz serii :D Ja już pisałam, że dałam sobie spokój z LAckberg po trzech powieściach… Ale za to mogę zdradzić, że „Fabrykantka aniołków”, bodajże 8. tom jest naprawdę dobra :) To od niej zaczęłam przygodę z autorką i wtedy byłam zachwycona ;)

    Odpowiedz
    • Sylwka

      23 maja 2018 at 08:10

      Na razie trzymam się dzielnie. W sumie do „końca” (przynajmniej na ten moment) nie zostało mi wiele. „Fabrykantka…” ósma, więc pewnie po niej „łyknę” i kolejną, a potem z rozpędu kolejną. ;)

      Odpowiedz
  • Latające książki

    24 maja 2018 at 23:32

    O tak, mnie też raziła biegająca wszędzie z wielkim brzuchem Erika – trochę dziko to wyglądało, ale cała zagadka i te tajemnice z przeszłości bardzo mi się podobały.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę