Na Facebooku się dzieje!

Instagram

  • Bry Piteczek A na blogu prywata czyli odpowiadam na nominacjhellip
  • Dobre ranko czas wrci w kierat po urlopie Jako umilaczhellip
  • Witajcie Moliki Na blogu dzi ostatnipolicjant benhwinters ksika kniha czytamhellip
  • Podczas urlopu wpad do nas znajomy z Polski ktry zostahellip
  • Book morning Na blogu dzi kolejne spotkanie z Harry Holehellip
  • Book morning Uff ju roda  W tym tygodniu papierowohellip
  • Dzie dobry Moliki Pozosta jeszcze tydzie  W drodze dohellip
  • Czwarteczkowe book morning Na blogu dzi fantastyka w najlepszym wydaniuhellip
  • Book morning o poranku 15 stopni czuj sie jakby miaahellip

Harry Hole w akcji # 2: Karaluchy

KaraluchyKaraluchy Jo Nesbo – czyli Harry Hole dostaje drugą szansę.

Moje pierwsze spotkanie z komisarzem Hole nie należało do udanych. Ponieważ jednak “wieść gminna” niesie, że z każdą kolejną książką jest ponoć lepiej, postanowiłam więc nie zniechęcać się już po pierwszym tomie. Odczekałam chwilę i dałam autorowi drugą szansę, szczególnie iż tytuł kolejnego tomu – Karaluchy – po prostu intryguje.

Po powrocie z Australii Harry wiedzie “spokojne” życie alkoholika. Wszystko ma dokładnie poukładanie i dopięte na ostatni guzik. Przecież do momentu, w którym nie zacznie pić w pracy wszystko będzie w jak najlepszym porządeczku. Szczególnie iż szef omija go szerokim łukiem, żeby nie widzieć problemu. To piękne i suto zakrapiane alkoholem życie jednak się kończy, gdy jak grom z jasnego nieba spada na niego informacja, iż jeszcze dziś pakuje swoje manele i leci do stolicy Tajlandii Bangkoku. To w tym mieście, w przybytku uciech wielu, z nożem w plecach został odnaleziony ambasador Norwegii. Oczywiście, żeby dodać smaczku całemu wydarzeniu przy szanownym dyplomacie odnaleziono zdjęcia z pornografią dziecięcą. Biedny Harry musi szybko wytrzeźwieć i bez zbędnego rozgłosu rozwiązać sprawę.

Dziwki, koks i tajski boks ;)

Karaluchy

Karaluchy zdały egzamin, może nie na ocenę bardzo dobrą, ale w stosunku do swojej poprzedniczki, ta część przygód komisarza alkoholika wypadła bardzo przyzwoicie.

Nie myślcie jednak, że było tak różowo. ;) Początek dość mocno mnie rozczarował, już myślałam, że utknęłam. Komisarz Hole był strasznie “niewyraźny”, a policjanci z tajlandzkiego komisariatu błądzili jak dzieci we mgle. Te ich pseudo ruchy nie dały się wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób.

Jednak już w połowie akcja nabiera rumieńców i w końcu komisarz Hole zachowuje się jak śledczy, a nie jak jakaś (przepraszam za wyrażenie) “pizdeczka”. Zaczyna łączyć fakty, szuka motywu i wodzi czytelnika za nos – to jest to, czego oczekiwałam. Przyznam się szczerze, iż moja początkowa “diagnoza” okazała się trafna. Niestety, gdy Hole rozpoczął swój “śledczy taniec” zmieniłam podejrzanego. Następnym razem nie popełnię tego błędu. ;)

Podsumowując. Karaluchy Jo Nesbo to jeszcze nie jest pełnia szczęścia, ale widać, iż autor dopracował fabułę, a samą książkę przyjemnie się czyta. Wygląda więc na to, iż nie porzucam swojej przygody z komisarzem i spotkam się z nim ponownie czytając Czerwone gardło.

8 komentarzy

Dodaj komentarz