10 niePoważnych faktów

10 niePoważnych faktów10 niePoważnych faktów o mnie.

Należę do gatunku osobników, które nie lubią, czy też może nie potrafią mówić o sobie. Jednak otrzymałam od Obsesyjnej Izabeli zaproszenie do takiej niewinnie wyglądające zabawy, która ma zaprezentować 10 faktów o mnie. ;)  Wstąpiły we mnie jakieś nieziemskie siły i powiedziałam „challenge accepted”. ;) No i tak oto, kilkanaście nieprzespanych nocy później, przedstawiam 10 niePoważnych faktów o mnie. ;) :)

  1. Ryk silnika to moja muzyka;
    Część z pań chodzi do kosmetyczki czy fryzjera, a ja w tym czasie wolę wybrać się na tor, by posłuchać muzyki kojącej moje uszy. Do tego nie omieszkam obejrzeć się, lub nadstawić uszu na ulicy, gdy gdzieś tam w oddali słychać wielkie V8 z dobrym wydechem. ;)
  2. Excel moim przyjacielem;
    Większość moich znajomych robi sobie ze mnie podśmiechujki twierdząc, że całe moje życie jest tabelką w Excelu. ;) Nie mam nic na swoją obronę, ewentualnie mogę do tego napisać jakieś makro. ;)
  3. Gry;
    Uwielbiam gry komputerowe, a zawdzięczam to szaleństwo pierwszym Heroes of Might and Magic. Jak dorwę jakąś dobry tytuł to cóż – dla świata przestaję istnieć.
  4. Obyś cudze dzieci uczył… ;)
    Nie dość, że przez rok byłam nauczycielką, to do tego jeszcze nauczałam matematyki (po tej informacji populacja czytelników bloga zmniejszyła się o 75%). Po roku pracy jednak wybrałam biznes. ;)
  5. Stan Lee ze mnie nie będzie;
    Moje zdolności plastyczne kończą się na rysowaniu figur geometrycznych lub marnego kwiatuszka. Mimo wielu starań nie jestem w stanie opanować sztuki posługiwania się ołówkiem nie wspominając o kredkach czy też farbach.
  6. Siatkówka;
    Dla własnego bezpieczeństwa lepiej nie przeszkadzać mi, gdy oglądam jakiś mecz lub zaplanuję na niego wyjście. Każdy kto próbował odczuł to dość mocno na własnej skórze. ;)
  7. W Zonie;
    Nie wiem dlaczego, ale strasznie kręcą mnie klimaty postapokaliptyczne. Czytając książkę, zawsze myślę jak sama bym poradziła sobie w takich warunkach.
  8. Japonia;
    Odkąd pamiętam zawsze chciałam odwiedzić Japonię. Ten kraj mnie przyciąga i pociąga. Mam nadzieję, że uda się spełnić to moje małe marzenie. ;)
  9. Nałogowy „herbatnik”;
    Dziennie wypijam hektolitry herbaty – można to nazwać nałogiem. Kawy zaś nie tykam się wcale.
  10. Dzień bez uśmiechu to dzień stracony :)
    Na sam koniec postanowiłam się pochwalić moim życiowym mottem. :)

Do zwierzeń nominuję dwie sympatyczne blogerki  :)
Wiedźmę z Wiedźmowej głowologii oraz Lindę z Love, coffe & books.

9 komentarzy

  1. Super, cieszę się z odpowiedzi :) Matematyka jest mi również bliska, chociaż jako nauczycielka zupełnie bym się nie sprawdziła. Bardzo ciekawe zainteresowania, szczególnie podoba mi się punkt 1 :) Pozdrawiam :)

    1. Mnie zawsze bawi wyraz twarzy ludzi, gdy powiem, iż byłam nauczycielką. Mam wrażenie, iż jest to prawie to samo, co jakbym powiedziała „byłam seryjnym mordercą”. :D

        1. Niestety myślę, że jeszcze długo będzie pokutować. Co gorsze dochodzi do tego totalny brak szacunku dla tego zawodu i to jest już nawet nie smutne, a przerażające.

  2. Jak Ty to napisałaś? Challenge accepted!

    Na mnie dziwnie patrzą, gdy mówię, że oprócz psychologii (tutaj już dyskretnie się odsuwają albo pytają czy mogę ich zdiagnozować), skończyłam również pedagogikę (pomiędzy mną a rozmówcą robi się dość duża przerwa) i wielokrotnie byłam wychowawcą kolonijnym (w tym momencie wiele osób przypomina sobie, że zostawiło dziecko w pralce lub żelazko w piekarniku), mimo że od zawsze deklaruję zażartą niechęć do dzieci :D

    A gdy mówię, że zdawałam maturę z historii i matematyki (obie rozszerzone, matematyka poszła mi lepiej) i żałuję, że jednak nie podjęłam się chemii, to Ci, którzy wcześniej się nie zmyli, w tym momencie oznajmiają, że powinni już iść i wywalić złodzieja z mieszkania.

    I też nie mam nic do Excela, swego czasu sporo w nim pracowałam, chociaż zdecydowanie wolę Worda. Praktycznie nie ma przede mną tajemnic :)

    A w gry komputerowe lubię, ale boję się grać. Bo jak już wpadnę… To nie zarobię na ZUS :D

    1. Cieszę się, iż weźmiesz udział.

      Tak, przyznanie się do tego, że gdzieś tam miało się pedagogikę i psychologię, zawsze skutkuje jednym – „to, co teraz mnie analizujesz tak”. Śmiech na sali, inaczej się tego nie da nazwać. :)

      Spora ilość ludzi ogólnie dziwnie reaguje na informacje o tym, że tam w szkole było się dobrym w tym, czy też w tamtym – to jest się passe. Natomiast, gdy ktoś opowiada, jaki to był słaby, ledwo przechodził z klasy do klasy, to we współczesnym świecie jest prawie bohaterem. Totalnie to wszystko pokręcone.

Popełnij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *