Na Facebooku się dzieje!

Instagram

  • Book morning Na blogu dzi kolejne spotkanie z Harry Holehellip
  • Dzie dobry Moliki Pozosta jeszcze tydzie  W drodze dohellip
  • Dobre ranko czas wrci w kierat po urlopie Jako umilaczhellip
  • Czwarteczkowe book morning Na blogu dzi fantastyka w najlepszym wydaniuhellip
  • Bry Piteczek A na blogu prywata czyli odpowiadam na nominacjhellip
  • Book morning o poranku 15 stopni czuj sie jakby miaahellip
  • Book morning Uff ju roda  W tym tygodniu papierowohellip
  • Podczas urlopu wpad do nas znajomy z Polski ktry zostahellip
  • Witajcie Moliki Na blogu dzi ostatnipolicjant benhwinters ksika kniha czytamhellip

Marsjanin Andy Weir

marsjaninMarsjanin – czyli krótki poradnik osadnika ;)

Przyznaję z ręką na sercu, że zanim pozwoliłam porwać się i odlecieć na Marsa mojej wyobraźni, pierwszą podróż tam odbyłam z filmem Marsjanin.  Nie mam w zwyczaju porywać się na film, gdy nie czytałam książki. Ale jakoś nie było okazji, lista pozycji do czytania się wydłużała, a Marsjanin powiedzmy, że był “wyprzedzany” przez inne tytuły. Dziś z pełną świadomością mogę powiedzieć, że nie żałuję tej decyzji, a wręcz uznaję ją za całkiem dobre, choć w pełni nieświadome, posunięcie. ;)

Co by nie przynudzać, czas na  kilka słów o książce (no i oczywiście też i filmie) Marsjanin Andy Weir’a i jej bohaterze Marku Watney’u.

W niedalekiej przyszłości na Marsa zostaje wysłana ekspedycja sześciu astronautów na pokładzie statku kosmicznego Hermes. Mają oni w ciągu 32 soli (takich marsjańskich dni) eksplorować Marsa. Wszystko idzie zgodnie z planem, aż do 6 sola. Z powodu burzy piaskowej, załoga zmuszona jest do ekspresowej wręcz ewakuacji z planety. Niestety w trakcie szybkiej przebieżki do HAB-u odłamkiem urwanej anteny zostaje zraniony i odrzucony od statku Mark Watney. Zrozpaczona załoga po bezowocnych poszukiwaniach kolegi wyrusza w drogę powrotną na Ziemię. Mark zaś kilka godzin później budzi się i okazuje się jedynym człowiekiem na planecie.

marsjaninMarka (choć może powinnam powiedzieć marsjańskiego McGyvera) i jego zmagania z Marsem poznajemy dzięki dziennikowi, który prowadzi. Trzeba przyznać, że gość ma niezwykły dystans do siebie i do tego diabelnie pasujące mi poczucie humoru. Przy jego rozważaniach i wszelakich monologach bawiłam się świetnie. Przy czym cały czas nie mogłam zapomnieć o tym, że toczy on  heroiczną walkę o przetrwanie. Nie ukrywam, że podziwiałam go za wytrwałość oraz przeżywałam każdy jego sukces i porażkę. Oczywiście przez głowę przemknęło mi kilka razy, co ja zrobiłabym w takiej sytuacji? Nie mówię już o sferze technicznej, bo botanikiem i inżynierem nie jestem, ale czy nie dostałabym najzwyklejszego doła wiedząc, w jakim położeniu się znalazłam.

Jeżeli oderwiemy się na chwilę od marsjańskiego McGywara zobaczymy drugą stronę medalu i “walczących” o niego ludzi. Nie jest to już pamiętnik, lecz opowieść pracowników NASA i załogi Hermesa prowadzona w trzeciej osobie. Po pierwsze widzimy ból, po stracie kolegi, gdy załoga odlatuje Hermesem z Marsa. Dalej po czasie zadumy i żałobie następuje ekscytacja w NASA, że może jednak Mark żyje. Pojawia się konsternacja i pytania, jak go uratować, czy jesteśmy w stanie to zrobić, jak oznajmić mu, że “tak wiemy, że żyjesz”. I chyba najtrudniejsza decyzja czy w razie komplikacji jesteśmy w stanie zaryzykować życie pięciu osób w zamian za życie jednostki?

Muszę przyznać, że zarówno film, jak i książka wciągają bez reszty. Głównego bohatera nie da się nie lubić. Przede wszystkim za swoją niezwykłą postawę, optymizm, cięty język, niezwykłą inteligencję i ogromną determinację (tak wiem, “pojechałam po badzie”). Do tego dochodzi wręcz fachowy, naukowy język – który autor stara się nam jak najprościej wytłumaczyć. Książkę czyta się przez to niezwykle przyjemnie i szybko, a mimo że zakończenie nie może być inne i tak przez cały czas odczuwa się napięcie. Dodam jeszcze, że Matt Damon przypadł mi do gustu w tej roli ;)

Polecam gorąco wszystkim dużym i małym, młodszym i starszym Marsjanina zarówno w wersji książkowej, jak i filmowej, a ja zabieram się za kolejną książkę.

Brak komentarzy

  • Postapo

    5 maja 2017 at 14:49

    Książka jest MEGA!!! Pomimo potknięć w tłumaczeniu i tak dalej. I mega szacunek należy się autorowi – ot zwykły programista komputerowy, który dla pisania zrobił naprawdę dużą rozkminę.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz