Na Facebooku się dzieje!

Cykl Rodzina Dollangangerów # 4: Kto wiatr sieje

Kto wiatr siejeO dzieciach z poddasza raz jeszcze: Kto wiatr sieje Virginia Cleo Andrews

Kto wiatr sieje Virginii Cleo Andrews to czwarta z pięciu książek opowiadającej losy rodzinny Dollanganger’ów. Jak już pisałam wcześniej Kwiaty na poddaszu, które były preludium całego zamieszania i wielu skrajnych emocji, rozbudziły nadzieje na  świetną historię. Jednak kolejne dwie odsłony (Płatki na wietrze A jeśli ciernie) losów dzieci z poddasza bardzo mocno mnie rozczarowały. Czas więc na „przedostatni akt tego przedstawienia”.

Od wydarzeń z A jeśli ciernie minęło dobrych kilkanaście lat. Po śmierci babki Corrine Foxworth w zasadzie cały majątek otrzymuje jej wnuk Bart. Jednakże do jego 25 urodzin zarządzać nim będzie nie kto inny niż sam syn Corrine – Christopher.

kto wiatr sieje

Co zmieniło się w rodzinie Dollanganger’ów, a może raczej powinnam powiedzieć Sheffield’ów przez te ostatnie 15 lat.

Zacznę od Barta, który to z zamkniętego w sobie, niezdarnego dzieciaka stał się najlepszym uczniem i wzorowym studentem prawa. Całkiem niedawno przypadła mu również rola wygłoszenia przemówienia z okazji wręczenia dyplomów na Harvardzie. Jory natomiast wraz ze swoją małżonką Melodie święci triumfy jako najlepszy tancerz baletowy. Z kolei adoptowana córka Cindy – ma obecnie szesnaście lat i jak na swój wiek przystało w głowie jej tylko randki, romanse i inne rozrywki. Czyli z której strony, by nie spojrzeć – wygląda to jak całkiem niezła sielanka, przynajmniej tak w skrócie.

Zbliżają się 25 urodziny Barta. Z tej okazji odbywa się nazwijmy to zjazd rodzinny w przywracanej do dawnej świetności posiadłości Foxworth Hall.  Dla Cathy i Chrisa jest to niezwykłe trudne przeżycie, szczególnie że Bart starał się jak najwierniej odtworzyć rezydencję oraz odzyskać jej dawny blask.

Zakochać się to jakby włączyć światło w ciemnym pokoju. Wszystko nagle staje się jasne i widoczne.

Już od drzwi na Państwa Sheffield czeka miła, bądź mniej miła niespodzianka. Wita ich starszy mężczyzna – Joel Foxworth, którym okazuje się dawno zaginionym i uznanym za zmarłego, bratem ich matki. Opowiada on oczywiście historię swojego życia i co się z nim działo po tajemniczym zaginięciu. Cathy od razu czuje do niego niechęć i coś jakby nie pasuje jej w zachowaniu starszego pana, ale jak zawsze pozytywny Chris stara się, aby jego żona (siostra) przestała węszyć wszędzie spisek i raczej cieszyła się z tego, że rodzinka będzie niebawem w komplecie. Kilka dni po rodzicach do Foxwort Hall przyjeżdżają Jory z Melodie z najwspanialszą informacją pod słońcem – zostaną rodzicami oraz rozpieszczona adoptowana córka Cindy.

Co wydarzyło się w Foxwort Hall, jak wypadły urodziny Barta, oraz jakimi dziadkami będą Cathy i Christopher – tego zdradzić nie mogę, choć do czytania zachęcać również nie będę…

Niestety po przeczytaniu Kto wiatr sieje nie zmieniła się moja opinia o cyklu. Poza pierwszym tomem pozostałe trzy części są tylko stratą czasu dla czytelnika. Znowu tylko wielkie dobro lub wielkie zło nawiedza rodzinę Sheffield’ów. Jak w poprzedniej części cała rodzina dostosowuje się za przeproszeniem do Barta. Ten może robić absolutnie wszystko, obrażać, szkalować, dyktować, a i tak każdy będzie chodził dookoła niego „na paluszkach”, byle „dziecka” nie urazić. Ponadto wszystko, co jest opisywane jest mocno przesadzone i nierealne. Ilość absurdów i intryg przekracza jak dla mnie granicę normalności. Reasumując, ciężko mi powiedzieć coś dobrego o tej o książce, gdyż ona absolutnie mnie nie zachwyciła. Cały cykl natomiast zaczyna przypominać mi jakąś mierną brazylijską telenowelę. Nie to absolutnie nie są moje klimaty.

Spojler Alert :)
W sumie po śmierci Chrisa i Cathy zastanawiam się o czym może być ostatnia książka… Jak dla mnie historia została zakończona już teraz, więc na prawdę nie rozumiem ciągnięcia jej dalej, wręcz na siłę. No ale to tylko moje skromne zdanie. ;)

Dodaj komentarz

*

Wyrażam zgodę