Na Facebooku się dzieje!

Instagram

  • Book morning Na blogu dzi kolejne spotkanie z Harry Holehellip
  • Bry Piteczek A na blogu prywata czyli odpowiadam na nominacjhellip
  • Dobre ranko czas wrci w kierat po urlopie Jako umilaczhellip
  • Witajcie Moliki Na blogu dzi ostatnipolicjant benhwinters ksika kniha czytamhellip
  • Podczas urlopu wpad do nas znajomy z Polski ktry zostahellip
  • Book morning Uff ju roda  W tym tygodniu papierowohellip
  • Dzie dobry Moliki Pozosta jeszcze tydzie  W drodze dohellip
  • Book morning o poranku 15 stopni czuj sie jakby miaahellip
  • Czwarteczkowe book morning Na blogu dzi fantastyka w najlepszym wydaniuhellip

Cykl Rodzina Dollangangerów # 4: Kto wiatr sieje

Kto wiatr siejeO dzieciach z poddasza raz jeszcze: Kto wiatr sieje Virginia Cleo Andrews

Kto wiatr sieje Virginii Cleo Andrews to czwarta z pięciu książek opowiadającej losy rodzinny Dollanganger’ów. Jak już pisałam wcześniej Kwiaty na poddaszu, które były preludium całego zamieszania i wielu skrajnych emocji, rozbudziły nadzieje na  świetną historię. Jednak kolejne dwie odsłony (Płatki na wietrze A jeśli ciernie) losów dzieci z poddasza bardzo mocno mnie rozczarowały. Czas więc na “przedostatni akt tego przedstawienia”.

Od wydarzeń z A jeśli ciernie minęło dobrych kilkanaście lat. Po śmierci babki Corrine Foxworth w zasadzie cały majątek otrzymuje jej wnuk Bart. Jednakże do jego 25 urodzin zarządzać nim będzie nie kto inny niż sam syn Corrine – Christopher.

kto wiatr sieje

Co zmieniło się w rodzinie Dollanganger’ów, a może raczej powinnam powiedzieć Sheffield’ów przez te ostatnie 15 lat.

Zacznę od Barta, który to z zamkniętego w sobie, niezdarnego dzieciaka stał się najlepszym uczniem i wzorowym studentem prawa. Całkiem niedawno przypadła mu również rola wygłoszenia przemówienia z okazji wręczenia dyplomów na Harvardzie. Jory natomiast wraz ze swoją małżonką Melodie święci triumfy jako najlepszy tancerz baletowy. Z kolei adoptowana córka Cindy – ma obecnie szesnaście lat i jak na swój wiek przystało w głowie jej tylko randki, romanse i inne rozrywki. Czyli z której strony, by nie spojrzeć – wygląda to jak całkiem niezła sielanka, przynajmniej tak w skrócie.

Zbliżają się 25 urodziny Barta. Z tej okazji odbywa się nazwijmy to zjazd rodzinny w przywracanej do dawnej świetności posiadłości Foxworth Hall.  Dla Cathy i Chrisa jest to niezwykłe trudne przeżycie, szczególnie że Bart starał się jak najwierniej odtworzyć rezydencję oraz odzyskać jej dawny blask.

Zakochać się to jakby włączyć światło w ciemnym pokoju. Wszystko nagle staje się jasne i widoczne.

Już od drzwi na Państwa Sheffield czeka miła, bądź mniej miła niespodzianka. Wita ich starszy mężczyzna – Joel Foxworth, którym okazuje się dawno zaginionym i uznanym za zmarłego, bratem ich matki. Opowiada on oczywiście historię swojego życia i co się z nim działo po tajemniczym zaginięciu. Cathy od razu czuje do niego niechęć i coś jakby nie pasuje jej w zachowaniu starszego pana, ale jak zawsze pozytywny Chris stara się, aby jego żona (siostra) przestała węszyć wszędzie spisek i raczej cieszyła się z tego, że rodzinka będzie niebawem w komplecie. Kilka dni po rodzicach do Foxwort Hall przyjeżdżają Jory z Melodie z najwspanialszą informacją pod słońcem – zostaną rodzicami oraz rozpieszczona adoptowana córka Cindy.

Co wydarzyło się w Foxwort Hall, jak wypadły urodziny Barta, oraz jakimi dziadkami będą Cathy i Christopher – tego zdradzić nie mogę, choć do czytania zachęcać również nie będę…

Niestety po przeczytaniu Kto wiatr sieje nie zmieniła się moja opinia o cyklu. Poza pierwszym tomem pozostałe trzy części są tylko stratą czasu dla czytelnika. Znowu tylko wielkie dobro lub wielkie zło nawiedza rodzinę Sheffield’ów. Jak w poprzedniej części cała rodzina dostosowuje się za przeproszeniem do Barta. Ten może robić absolutnie wszystko, obrażać, szkalować, dyktować, a i tak każdy będzie chodził dookoła niego “na paluszkach”, byle “dziecka” nie urazić. Ponadto wszystko, co jest opisywane jest mocno przesadzone i nierealne. Ilość absurdów i intryg przekracza jak dla mnie granicę normalności. Reasumując, ciężko mi powiedzieć coś dobrego o tej o książce, gdyż ona absolutnie mnie nie zachwyciła. Cały cykl natomiast zaczyna przypominać mi jakąś mierną brazylijską telenowelę. Nie to absolutnie nie są moje klimaty.

Spojler Alert :)

Dodaj komentarz